Hitem była dla mnie sytuacja z drzewami. Wycięto stare, więc obiecano posadzić nowe. „Kompetentni” (?) urzędnicy ustalili, aby posadzić drzewa o takich średnicach, które nie były dostępne.
Chciałbym odnieść się do artykuł pana Daniela Łuszczyna „Bizancjum? Nie. Interes”. Artykuł dotyczy głównie planów budowy super parkingu-dziwoląga. Myślę, że autor nie jest odosobniony w myśleniu co do budowy takiego parkingu, jak i innych inwestycji w Radomsku. Przecież potrzeba nam inwestycji mądrych, dobrze przemyślanych i wykonanych. A tu co inwestycja, to problemy.
Owszem, zmieniono wygląd ulicy Reymonta. Może jest trochę ładniej, kwestia gustu. Ale efekt? Chyba nie o to chodziło. Rzeczywiście, betonoza. Nastawiano metalowych słupków na chodnikach. Nie da się zaparkować, więc ludzie się nie zatrzymują. Większość handlujących wyniosła się. I zamiast obiecywanych tłumów, są pustki.
Ale hitem była dla mnie sytuacja z drzewami. Wycięto stare, więc obiecano posadzić nowe. „Kompetentni” (?) urzędnicy ustalili, aby posadzić drzewa o takich średnicach, które nie były dostępne. Kiedy wyszło na jaw (a nie odkrył tego żaden z odpowiedzialnych urzędników), że wybrana firma posadziła drzewa z konieczności o mniejszych średnicach, urząd miasta wymyślił, aby wykonawca je wykopał w środku lata i posadził większe, zgodne ze specyfikacją. Chociaż wiadomo, że posadzone w tym czasie i tak by uschły. Super! Dobrze, że znalazł się ktoś mądry i się dobrze skończyło.
Kolejny problem jest z nowym basenem, bo podobno były jakieś niedoróbki. Wydaje mi się, że nad starannością wykonywanych prac powinien czuwać nie tylko wykonawca, ale i odpowiedni ludzie z urzędu miasta. Tak się jednak nie stało, skoro były problemy z oddaniem do użytku.
Przykładów jest więcej, ale były opisywane w Gazecie Radomszczańskiej, więc nie będę się powtarzał. Sądzę, nie tylko ja, że tak jak wspomniany przez pana Daniela ówczesny prezydent Słowiński nie zważał na wszelkie uwagi, tak dzieje się też obecnie. Mam prawo mieć takie zdania chociażby po tym, jak władze miasta odniosły się do protestu mieszkańców mojej ulicy odnoście organizacji ruchu. Też nasze argumenty odbiły się jak o beton, choć jakieś pozorne ruchy wykonano.
A tak swoją drogą brakuje mi bardzo NTL. Można było wysłuchać lokalnych wiadomości, ale i zwrócić się z prośbą o interwencję.
Jan Maziarz
Ulica Reymonta
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze