- Tutaj jest najlepiej, można dostać gotówkę, w innych sklepach to tylko bon na zakupy - mężczyzna w wieku około trzydziestu, może trzydziestu kilku lat wygląda na kogoś świetnie zorientowanego w nowym systemie kaucyjnym. W dłoni trzyma dwie pełne reklamówki. I jeszcze plecak. Za kilkanaście minut okaże się, że też wypełniony po brzegi puszkami. I że ma na imię Leszek.
Chyba już się nauczyliśmy, że plastikowa butelka czy metalowa puszka ma swoją konkretną wartość. Wyrażoną w groszach, ale wiadomo, że grosz do grosza i będzie kokosza. Na pewno wie to Leszek.
Sobota, kilkanaście minut przed godziną 12. Do automatu ustawionego w wiatrołapie Carrrefoura, największego supermarketu w mieście, ustawiła się kolejka. Kobieta wrzuca puste butelki, a instruuje ją właśnie Leszek. Widać, że korzystał już chyba z każdego urządzenia w mieście. I doskonale wie dlaczego należy przyjść właśnie tu, a nie gdzie indziej.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 91% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze