We wtorek 19 marca radomszczanka przechodziła obok śmietnika za tzw. Bazarkiem przy ulicy Tysiąclecia. Nie mogła uwierzyć, że ktoś mógł zostawić tam klatkę z koszatniczkami. A jednak.
Kobieta zabrała klatkę z porzuconymi zwierzętami i poszła kilkadziesiąt metrów dalej, do sklepu zoologicznego Iguana.
- Naprawdę nie rozumiem, co się musiało stać, żeby właściciel czy właścicielka tych koszatniczek postąpiła w ten sposób - Julita Lewandowska, która od lat prowadzi sklep zoologiczny, stara się znaleźć odpowiedź, ale nie potrafi.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 84% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze