Jak mówi radomszczanka, pies należy do jej sąsiada. Postanowiła pomóc. W gabinecie weterynarynaryjnym wykonano prześwietlenie. I okazało się, że pies został postrzelony w kręgosłup, tam utkwił pocisk, prawdopodobnie z wiatrówki.
- Byłam w szoku, kiedy weterynarz nam o tym powiedział - mówi kobieta. I dodaje, że ponieważ pocisk utkwił w kręgosłupie, lekarz nie zdecydował się go na razie usunąć. Pies więc ma niewładne tylne łapy. - Powiedział coś jeszcze, że takich postrzelonych zwierząt trafia do niego dużo więcej, powiedział nawet coś o pladze - dodaje. - A to oznacza, że ktoś, może więcej niż jedna osoba, w tej okolicy urządza sobie takie dzikie polowania.

Pani Anna zawiadomiła policję, policjanci sporządzili notatkę. I pojechali do właściciela pas, żeby z nim porozmawiać.
- Ja sama też pojadę pytać ludzi przy Starej Drodze i w okolicy, może coś wiedzą, albo kogoś widzieli - zapowiada pani Anna.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze