Reklama

Koronawirus: Tłumy w punkcie wymazów. Anna mówi: To istny kocioł

21/01/2022 15:15

Przed punktem drive thru gromadzą się tłumy. Nic dziwnego, padł rekord liczby zakażeń. - Tylko dlaczego nie są wyznaczane godziny? Tam godzinami czeka się na test. W tłumie. A o zachowaniu dystansu w ogóle nie ma mowy, bo jeden wchodzi drugiemu na plecy - opowiada Anna, radomszczanka, która oburzona zadzwoniła do Gazety.

- Powiedziałam: nie odpuszczę. Wcześniej tam dzwoniłam, pytałam, kiedy mogę przyjść z dzieckiem. Usłyszałam, że nie obowiązuje żadna godzina - zaczyna spokojnie Anna, która wybrała się w czwartek 20 stycznia na wymaz w kierunku zakażenia koronawirusem do punktu za oddziałem zakaźnym radomszczańskiego szpitala. - Poszłam tam z dzieckiem po godzinie 15. To, co zobaczyłam, to był szok! Tam było ze czterdzieści osób! Kolejka jak za komuny. A telefonicznie zapewniano mnie, że zapewniają bezpieczeństwo, że obowiązuje dystans - mówi Anna. 

W kontenerze wymazów dokonywały dwie pielęgniarki. - Nikt mnie nie poinformował, że matki z dzieckiem mają pierwszeństwo. Dopiero jakiś pan się odezwał, że jak mam dziecko, to mamy pierwszeństwo - opowiada kobieta. Anna ze swoim pięcioletnim dzieckiem podeszła do kontenera. Tam nie wchodzi się do środka, badanie wykonywane jest na dworze. - No i zaczęła się g....burza. Bo ludzie stojąc od godziny 14, kiedy punkt jest otwarty, nagle zobaczyli dziesięcioro dzieci, to się wkurzyli, że mają je przepuszczać Jeden grzał tyłek w aucie, inni byli na dworze w kolejce - relacjonuje Anna. 

Reklama

Wśród oczekujących były też osoby w podeszłym wieku. - W kolejce stała starsza pani z córką. Ta córka mówi, że mama ma prawie 80 lat, a stoi od godziny drugiej. A pani w okienku, że to nie ona ustala prawo. Nikt nie chciał jej przepuścić. Tam jest koszmarny bałagan. Do tego jest bardzo zimno. Jak można tak traktować ludzi? - pyta Anna. Teraz kobieta czeka na wynik testu. Obawia się, że nawet jeśli wyjdzie negatywny, to mogła się zarazić stojąc w kolejce do wymazu. - Tam jeden na drugiego wchodzi. Jest ścisk. Jeśli ktoś za nami był pozytywny, to czy ktoś mi o tym powie? - retorycznie pyta kobieta. 

Reklama

Sprawdzamy na miejscu, jeszcze przed godziną 14. Do punktu ciągnie się długa kolejka samochodów. Stoi ich co najmniej dwadzieścia. Pada śnieg i wieje. Nikt nie wysiada. Gorzej będą mieli ci, którzy przyjdą tu na piechotę. - Czemu nie wydłużą czasu? - pyta interweniująca w sprawie Czytelniczka? - Przecież gdyby było czynne od rana, to nie tworzyłyby się kolejki - dodaje. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości