Tuż przed świętami wielkanocnymi w rejonie ulic Krzywoustego i Łokietka pojawiły się nowe progi podrzutowe. Przytwierdzone do jezdni czarno-żółte elementy w formie kółek skutecznie utrudniają szarżowanie na ulicach. Jednak mieszkańcy mają spore obiekcje.
Progi podrzutowe, zwane również śpiącymi lub leżącymi policjantami, są urządzeniami bezpieczeństwa ruchu drogowego. Stosuje się je w celu wymuszenia ograniczenia prędkości pojazdów poruszających się po danym odcinku drogi. Co ciekawe te zamontowane przed świętami są pierwszymi takimi w Radomsku. Funkcjonują tuż obok tradycyjnych progów i zamontowane zostały w sąsiedztwie przejść dla pieszych.
- Ta ulica była niedawno remontowana. Chodzi o fragment, który idzie wzdłuż plebani. Od Carrefoura prosto wjeżdżając - próbuje wytłumaczyć dokładną lokalizację pan Ireneusz. - Były już w tym rejonie porobione szykany dla kierowców. A przed świętami dołożyli jeszcze tych półkul przed właśnie szykanami - wyjaśnia.
- Niby spowalniacze mają to być, ale ciekaw jestem czy ci, którzy stoją za ich montażem wiedzą, jak na samochody to działa? Nie dość, że jest już „leżący policjant”, jak to się mówi i podskakuje się z autem do góry, jak piłka, to jeszcze takich półkółek dołożyli. Jak się przez nie przejeżdża to całe auto drży. Wszystko w samochodzie podskakuje. Miasto chce w ten sposób testować nasze zawieszenia w samochodach, czy co? Kto to zarządził i dlaczego przed świętami, dzień czy dwa przed świętami tak zrobili? Na jakiego grzyba do asfaltu przykręcili te elementy - zachodzi w głowę Czytelnik.
Wzburzony mężczyzna przyznaje, że straż pożarna czy policja bez problemu poradzą sobie z tym nowatorskim rozwiązaniem. Jednak karetka z dojazdem do chorego może mieć już problem.
- Policję i straż pożarną pal sześć! Jakoś dojadą. Ale karetka pogotowia z rannym? Przecież przejeżdżając przez te niedorzeczne spowalniacze, chory na noszach w karetce będzie podskakiwał jak piłka. To jest takie puk, puk, puk... Puk... - intonuje pan Ireneusz, podczas próby naśladowania odgłosu, jaki towarzyszy przejazdowi przez nowy rodzaj spowalniacza. - To jest tak zrobione, jak tor testowy dla Porsche czy Lamborghini. Oni tam mają takie. To jakby z jednej górki na drugą wskakiwać. Nie dość, że całe skrzyżowanie jest już na podniesieniu, takim czerwoną kostką wyłożonym, to jeszcze przed nim to coś położyli. Kulki poprzykręcali. Jedzie się po tym, jak po dziurach najgorszych. Przecież to jest śmierć dla zawieszenia w naszych samochodach. Szczególnie jak się często tamtędy jeździ. A ja siłą rzeczy jeżdżę bez przerwy. Nie mam wyjścia. Mieszkam w tym rejonie. Nie mam też możliwości dojechać inną drogą, chcąc ominąć ten cud techniki. Muszę przez to ustrojstwo przejechać. OK, jeden „śpiący policjant”, pachołek, rozumiem, że to jest dla bezpieczeństwa. Tego nie neguję wcale. Ale żeby, aż tak utrudnić przejazd, do tego stopnia to jest niepojęte. Przecież to moje zawieszenie szlag szybko trafi. Nie wiadomo kiedy. I kto będzie za to płacił? Nie, nie jest to tylko moja opinia. Sąsiedzi i znajomi, mają ten sam problem. Każdy kogo nie zapytam narzeka. Tylko, że głośno o tym mówić się boją.
Z zapytaniem w tej sprawie gazeta zwróciła się do urzędu miasta. W odpowiedzi otrzymaliśmy informację, że wykonawca wszelkie prace związane z nawierzchnią jezdni we wspomnianym rejonie miasta wykonał prawidłowo i zgodnie z projektem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ale ma chłop problemy... To niech rowerem jeździ, ścieżki rowerowe na tej ulicy są super.
Zganiają na projektanta ale zapominają, że urząd płaci i powinien wymagać.
Mam dla Pana Ireneusza dwie rady: 1. Jeżeli zawieszenie Pana samochodu może ucierpieć na tych spowalniaczach - to radzę, jak naszybciej, zezłomować taki pojazd, bo najprawdopodobniej jego stan zagraża już Pańskiemu bezpieczeństwu. 2. Jeżeli Panu się nudzi (a nagłośnienie tego tematu na to wskazuje), to proponuję znaleźć sobie jakiś fajny sposób spędzania wolnego czasu, zamiast negować coś, co faktycznie poprawiło bezpieczeństwo mieszkańców tej okolicy. Jest tyle fajnych książek i gazet do przeczytania, tyle świetnej muzyki do posłuchania. Polecam, niech Pan spróbuje.
Ledwo tam otworzyli drogę po remoncie, a już lokalni geniusze wynaleźli sposób jak omijać te wyniesienia asfaltu. Zwyczajnie jadą po chodnikach i ścieżkach rowerowych. I to na pełnym gazie. Tam trzeba jakieś słupki czy inne utrudnienia zrobić.
Trochę wolniej, wolniej... Progi są po to, aby kierowcy z ciężką nogą poczuli na własnym samochodzie, że bezpieczeństwo ludzi jest ważniejsze od sterty blachy i plastiku. Wolniej...
To jest tak jak nie którym się nudzi i czepiają się wszystkiego ? Czekam żeby ktoś skrytykował że trawa jest za zielona, a nie lepiej odpuścić i się cieszyć z tego że w mieście są remontowane drogi i poprawa estetyki otoczenia ? Proszę sobie przypomnieć lata gdzie nic nie robiono a priorytetem zawsze była obwodnica i za nasze pieniądze zrobiono imitację, no ale to przeszłość i cieszmy się z tego co jest robione no a wszelkie barjery są wyłącznie na wnioski mieszkańców którzy czują się zagrożeni pod względem bezpieczeństwa na danych drogach , no a pro po progów to występują na wielu ulicach za co trzeba chwalić mieszkańców i ich czujność.
Ale ma chłop problemy... To niech rowerem jeździ, ścieżki rowerowe na tej ulicy są super.
Zganiają na projektanta ale zapominają, że urząd płaci i powinien wymagać.
Mam dla Pana Ireneusza dwie rady: 1. Jeżeli zawieszenie Pana samochodu może ucierpieć na tych spowalniaczach - to radzę, jak naszybciej, zezłomować taki pojazd, bo najprawdopodobniej jego stan zagraża już Pańskiemu bezpieczeństwu. 2. Jeżeli Panu się nudzi (a nagłośnienie tego tematu na to wskazuje), to proponuję znaleźć sobie jakiś fajny sposób spędzania wolnego czasu, zamiast negować coś, co faktycznie poprawiło bezpieczeństwo mieszkańców tej okolicy. Jest tyle fajnych książek i gazet do przeczytania, tyle świetnej muzyki do posłuchania. Polecam, niech Pan spróbuje.