Reklama

Kim jest sprawczyni wypadku? 36 lat, normalna rodzina. A w nissanie flaszka po wódce

Cicha, spokojna 36-latka, miała kiedyś problem z alkoholem, ale od kilku lat już nie piła. Być może aż do dzisiejszej soboty, gdy wsiadła do samochodu pod wpływem alkoholu i spowodowała wypadek. Jej samej nie stało się nic poważnego, ale z busa, którym jechało dziewięciu mężczyzn, trzech w stanie krytycznym trafiło do szpitala.

Do wypadku doszło w sobotę 24 lipca po godzinie 6. Sprawczyni miała cztery promile alkoholu w organizmie. 

Kobieta jest mieszkanką wsi w gminie Gidle. Mężatka. Ma nastoletnie dziecko. Sąsiedzi niewiele mają o niej do powiedzenia. - Taka cicha, spokojna. Raczej domatorka. Tak się ją czasem widywało, jak wchodzi, czy wychodzi z domu. Chyba do pracy. Niby jesteśmy w prawie takim samym wieku, ale w sumie się nie znamy - mówi sąsiadka z domu położonego o kilka posesji dalej od domu sprawczyni wypadku.

Reklama

Kobieta kilka lat temu nadużywała alkoholu, ale od dawna już nie piła. Może się złamała.? - zastanawiają się sąsiedzi. - W sobotę piła chyba już o świcie - być może w nocy - bo mąż miał zabrać jej kluczyki od samochodu i schować. Ona jednak je znalazła. I wyjechała z domu w kierunku Radomska. A później wracała do domu. I wówczas doszło do wypadku.

W sklepie w Gidlach ekspedientka mówi, że gdy tylko usłyszała syreny służb, wyszła na balkon i obserwowała sytuację. Mieszka w pobliżu miejsca wypadku. Kojarzy dziewczynę, wie nawet jak się nazywa. Pamięta za to, że jak ta była mała, to opiekował się nią wujek. 

Reklama

W nissanie strażacy znaleźli sporą ilość puszek z piwem, jeszcze nie opróżnionych. I pustą butelkę po wódce. Gdy kobietę wyciągali z samochodu, majaczyła i bełkotała. Nie dało się z nią porozumieć. - Cały czas wołała męża. Gdy umieściliśmy ją na noszach, zasnęła. Trudno było ją docucić - mówi strażak biorący udział w akcji ratunkowej.

Na miejscu wypadku znalazł się także świadek. Jechał przed kobietą i w lusterku wstecznym widział, że jest pijana, bo samochód poruszał się „wężykiem". Policjantom mówił, że próbował ją zatrzymać zwalniając. I gdy już prawie mu się udało, kobieta dała gazu i go wyprzedziła. Wtedy było już za późno na reakcję. Zderzyła się z busem. Podróżowali nimi Ukraińcy, którzy pracowali na budowie marketu w Pławnie, na granicy z Gidlami. Dzisiaj nie są tam prowadzone żadne prace. Wszyscy z busa zostali ranni. Trzech jest w stanie bardzo ciężkim. 

Reklama

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości