Jeśli ktoś spodziewał się, że to będzie błyskawiczna sesja nadzwyczajna, to nie zwrócił uwagi na punkt o skardze mieszkańców na "wieloletnie zaniechania prezydenta Radomska". To musiało wywołać długą dyskusję.
Problem polega na tym, że dyskusja problemu mieszkańców dzielnicy Bogwidzowy, części Kowalowca, a przede wszystkim ulicy Młodzowskiej, Kraszewskiego czy Dolnej, nie rozwiązuje.

To miała być sesja o pieniądzach na drogowe inwestycje przekazane przez miasto powiatowi. Na początek jednak radny Koalicji Obywatelskiej Łukasz Więcek zaproponował, żeby punkt dotyczący skargi, rozpatrywać od razu, a nie kazać czekać mieszkańcom, którzy przyszli na sesję. O dziwo, 20 osób było za. I zaczęła się dyskusja.
Można by tu cytować kolejne wypowiedzi radnych, a tych smakowitych było naprawdę dużo.
Choćby takie, jak radnego Andrzeja Otolińskiego ze Wspólnego Samorządu, który stwierdził, że prezydent firmy Loconi blokować nie może, ale mieszkańcy tak, i on będzie blokował z nimi.
Jacek Gębicz (WS) nie krył, że firma sobie kpi, bo przez tyle lat nie zrobiła nic, żeby mieszkańcy nie musieli wdychać pyłu, który z terenu terminala przeładunkowego roznosi się po całej okolicy. I że on mieszkańców rozumie, ale za skargą na prezydenta nie zagłosuje, bo z przedstawionej przez Jarosława Ferenca wynika, że "machina urzędniczo-biurokratyczna ruszyła i tu się prezydent wybronił".
Te pisma korespondencja z firmą, ze starostwem i poseł Prawa i Sprawiedliwości Anną Milczanowską.
A skarga dotyczy "wieloletnich zaniechań prezydenta w sprawie porządku" na ulicach, których mieszkańców dotyka działalność firmy Loconi. Każdego dnia z terenu nieutwardzonego terminala ciężarówki roznoszą na kołach pył, który wciska się do każdej szczeliny, jest w domach mieszkańców i w ich płucach, bo praktycznie codziennie oddychają takim białym powietrzem.
Mieszkańcy chcą żeby po ośmiu latach ktoś zadział skutecznie. I o tym była dyskusja. Naczelnik wydziału ochrony środowiska Marzanna Proszowska wyjaśniała, że miasto nie ma możliwości wpłynąć na firmę, że to należy do starostwa. I że za każdym razem jak mieszkańcy zgłaszali, że znów jest biało, "bezzwłocznie" było to przekazywane do tamtego urzędu.
Radny KO Łukasz Więcek zwrócił uwagę, że firma Loconi obsługuje całą radomszczańską strefę inwestycyjną. Jej blokowanie, co zapowiadali mieszkańcy, miałoby swoje konsekwencje. Dobrze byłoby tego uniknąć. Apelował do radnych, by głosowali za uznaniem skargi, żeby mieszkańcy mieli poczucie, że radni coś jednak dla nich robią. - Mówicie jedno, za chwilę zrobicie coś innego - mówił.
Radna WS Beata Kowalska zaapelowała, żeby jeszcze raz złożyć skargę do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska, można jechać do Piotrkowa Trybunalskiego, bo tam jest delegatura. - Mogę być kierowcą - zaoferowała się.
Mieszkańcy obecni na sesji zostali dopuszczeni do głosu i po raz kolejny stwierdzili, że potrzebna poważnych rozwiązań. Bo mycie ulicy niczego nie załatwia. To rozwiązanie doraźne. Wypowiadali się też właściciele działek, przy Kraszewskiego jest ogród działkowy. Jedna z kobiet opowiadała, że człowiek, który zmywa ulicę dla Loconi, na jej pytania, dlaczego robi to w godzinach szczytu, odpowiedział: - Czego chcesz starucho. - A on stary nie będzie? Korzystają z waszej wody, on leje wodę szlauchem, a pył jak był, tak jest. Na działce wszystko brudne. Teraz są maliny, zjeść się ich nie da. A przecież te działki to nasz wypoczynek. Jak dziś pójdę na działki co mam powiedzieć ludziom? Jak nam radni pomogą? - pytała na dzisiejszej sesji. - Dużo ludzi cierpi, zróbcie coś z tą firmą...
Przewodniczący rady Taduesz Kubak (PiS) najpierw zapowiedział, że od kolejnych sesji będą listy mówców, żeby dyskusje nie były tak długie. A potem ją zakończył.
Zanim jednak radni zagłosowali za skargą, którą komisja petycji, skarg i wniosków uznała za bezzasadną, radny Więcek po raz kolejny zapytał, czy radny wydziału bezpieczeństwa i porządku Jacek Paul, może odpowiedzieć na pytanie: ile razy pracownicy tego wydziału skierował policyjny patrol ponadnormatywny, za które płaci miasto, w ten rejon, żeby ukarać kierowców brudnych aut.
Naczelnik Paul odpowiedział, że wydział i prezydent nie decydują, gdzie idą policjanci. A co tego ile razy myte były ulice i chodniki, to mycie nie pomaga. O czym, jak przypomniał, podczas sesji mówili mieszkańcy. Paul dodał, że w tym miejscu taka firma nie powinna funkcjonować. Powinna być np. w strefie. Bo to nie tylko pył, ale i hałas. Na ten mieszkańcy też się skarżą.
A potem przewodniczący zarządził przerwę, bo zrobiło się nerwowo, kiedy naczelnik Paul stwierdził, że radni, którzy tak chcą uznania skargi, będą się potem mogli pochwalić na Facebooku, że dokopali tej, czy innej osobie. Wywołani do tablicy radni chcieli mu odpowiedzieć, ale radna Razem dla Radomska Jadwiga Łysik stwierdziła: - Nie zostaliście dopuszczeni do głosu, nie zostaliście dopuszczeni do głosu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze