W tym akurat przypadku pewne powiedzenie Józefa Stalina się nie sprawdziło. Było wręcz odwrotnie. Gdyby na jego treść spojrzeć dosłownie. Bo jeśli wziąć pod uwagę przekaz jako taki, to stalinizm w pełnej postaci, po raz kolejny rozgościł się w Radomsku
Daniel Łuszczyn, felietony@radomszczanska.pl
A może wcale nie odchodził, może jest tam od dawna… Any way, sama bolszewicka idea przekłamania i zafałszowania obrazu została zachowana. W najczystszej formie.
Często przytaczane są słowa „Nieważne kto głosuje, ważne, kto głosy liczy”. Ich autorstwo przypisuje się pewnemu Gruzinowi, Josifowi Wisarionowiczowi Dżugaszwiliemu (bandycki pseudonim Stalin). Miał je wypowiedzieć przy okazji przeprowadzania w Polsce referendum w 1946 roku. Wyniki plebiscytu oczywiście sfałszowano, choć i tak dla rządu komunistów nie miało to większego znaczenia. „Wygrała” wtedy opcja 3 x tak, na Polskę spadła żelazna kurtyna, a aforyzm wszedł do powszechnego obiegu. W przypadku, jaki miał miejsce ostatnio w Radomsku, jest trochę jakby na odwrót. Ale o tym za chwilę.
W całej sprawie chodzi o teoretycznie niewinną, internetową sondę, organizowaną przez Gazetę Radomszczańską. Pytano o przyszłość basenu przy ulicy Leszka Czarnego. W sondzie można było wskazać opcję, że jednak obiekt nadal ma być basenem, lub że ma być przekształcony w salę sztuk walki i innych zajęć. Zwolennikami tej drugiej opcji są rządzący Radomskiem z prezydenckim stowarzyszeniem Razem dla Radomska na czele i kilka klubów sportowych. Drugi wariant ma zwolenników wśród opozycji, społeczników i nauczycieli WF. Chodzi o to, że po remoncie basen mógłby nadal służyć szkołom do lekcji pływania i być alternatywą dla kompleksu Aquara. Nie sposób też pominąć argumentów drugiej strony - miejsc do zajęć młodych zapaśników, bokserów czy karateków też w mieście nie ma za wiele. I wychodzi taka prawie równowaga argumentacji. Nic zatem dziwnego, że GR chciała poznać, jak rozkładają się głosy radomszczan w tym temacie. Stąd pomysł na sondę.
Po kilku dniach głosowania zdecydowaną przewagę, 70 proc. miała wersja „basen zostaje”. Nagle, w ciągu jednego dnia, wyniki sondy przybrały wręcz odwrotny wynik. 75 proc. oddanych głosów wskazywało na utworzenie sali sztuk walki. A taki argument bardzo był na rękę prezydentowi Ferencowi, akurat w dniu kiedy o basenie dyskutowano na sesji Rady Miejskiej. Jak mawiał klasyk: Przypadek? Nie sądzę.
Szybko stało się jasne, że nie mieliśmy do czynienia z radykalną zmianą preferencji radomszczan, tylko ze zmasowaną, polityczną mobilizacją kadr i zasobów. Okazało, się bowiem, że w środowisku RdR miało miejsce nie tylko zachęcanie do udziału w sondzie, ale, co gorsza, wręcz nakłanianie do oddawania głosów po myśli władzy. GR dotarła do dowodów na to, że prominentny działacz RdR rozsyłał SMS-y o takiej właśnie treści.
Wypaczona sonda nie ma nic wspólnego z rzeczywistymi oczekiwaniami mieszkańców miasta. Wyniki można wyrzucić do kosza. Ale tym razem, odwrotnie niż w cytacie ze Stalina, winy nie ponosi liczący głosy algorytm ani organizatorzy. Winni są głosujący, a właściwie ci, którym demokracja jest potrzebna tylko wtedy, kiedy „jest po naszej stronie”.
Szkoda, ale to nie pierwszy w Radomsku przypadek, kiedy manipulowano głosem ludu. Są tacy, którzy mogą wiele opowiedzieć o pewnym głosowaniu w Budżecie Obywatelskim. Są tacy, których omamiono przy decyzji o wyglądzie w przyszłości ulicy Reymonta. Vox populi vox Dei? Głos ludu głosem Boga? Nie w Radomsku. Tu ma być, tak jak ma być. Zgodnie i po myśli. I po co komu ta sonda była? Ech…
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze