Ksiądz Tomasz, proboszcz w parafii w Rzejowicach w gminie Kodrąb, kilka miesięcy temu zaczął odprawiać mszę na pogrzebie jednego z parafian, ale... usnął. Usnął, bo był nietrzeźwy. Kuria obiecała się tym zająć i wyciągnąć konsekwencje. Proboszcz miał zostać usunięty z urzędu, ale...
- Słynny ksiądz z Rzejowic wrócił do parafii i odprawia w niedzielę msze, jakby nic się nie stało - pisze do redakcji w poniedziałek 2 września Czytelniczka.
I zadaje kilka, jak je nazywa, nurtujących pytań.
- Czy rzecznik kurii ksiądz Bakalarz kłamał, mówiąc że sprawa będzie rozwiązana, tylko musi wszystko odbyć się zgodnie z procedurami? Na jakim etapie jest sprawa usunięcia księdza z urzędu proboszcza? Jest jeszcze sprawa Ewy. W wywiadzie mówiła że zostanie odsunięty ze względu na jej sprawę, a nadal pełni funkcję.
Tę sprawę również opisywaliśmy w Gazecie.
- I dalej - kontynuuje Czytelniczka. - Sprawa zatrzymania przez policję w lipcu tego roku. Czy wyrok sądowy już zapadł? Jeśli tak jaki wyrok zapadł i jaka kara została zasądzona?
Dzwonimy do ks. Mariusza Bakalarza, rzecznika prasowego częstochowskiej kurii, której podlega ksiądz Tomasz. Biskup odwiedził go w Rzejowicach po naszych publikacjach i prosił, żeby zdał urząd.
Ksiądz Bakalarz nie odbiera od nas telefonu. Wysłaliśmy wiadomość SMS. Informujemy, że mamy informacje, że wrócił do parafii i w ostatnią niedzielę celebrował nabożeństwa. Pytamy więc, jak to się ma do zapowiedzi usunięcia go z urzędu? Czyżby ksiądz poradził sobie już ze swoim problemem? Co dalej? Zostanie w parafii?
Czekamy na odpowiedź.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze