- Dobrze, że miasto buduje ronda, bo kierowcy w naszym mieście nie ogarniają najprostszego skrzyżowania. Choć i na rondach nie wiedzą, jak się zachować… - wzdycha nasza Czytelniczka.
I zaczyna od tego, że mieszka w dzielnicy Wymysłówek. A pracuje w centrum. Dojeżdża samochodem. I co najmniej dwa razy dziennie, czasem częściej, przejeżdża przez skrzyżowanie, o którym chce opowiedzieć.
Które?
- Chodzi o skrzyżowanie ulicy Piłsudskiego z Leopolda Staffa z Jacka Soplicy. Starsi mieszkańcy będą kojarzyć, że kiedyś stała tam kapliczka, w którą wjechał pijany kierowca. Kapliczki nie ma, skrzyżowanie jest, jakie jest, problemy wciąż te same.
Jakie?
- Już tłumaczę. I zacznę od tego, że wystarczy patrzeć na znaki i wiedzieć, do czego i kiedy służą kierunkowskazy zwane też migaczami. Oczywiste jest, że Piłs......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 84% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No właśnie, "TRZEBA PATRZEĆ NA ZNAKI" a nie jeździć po ulicach z taką nonszalancją, jak łazi krowa po pastwisku. A w ilości rond na jednego mieszkańca, to pewnie pobijemy niedługo rekord świata, bo niebawem każde skrzyżowanie to będzie RONDO !!! Umiar jest wskazany. We wszystkim...
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
No właśnie, "TRZEBA PATRZEĆ NA ZNAKI" a nie jeździć po ulicach z taką nonszalancją, jak łazi krowa po pastwisku. A w ilości rond na jednego mieszkańca, to pewnie pobijemy niedługo rekord świata, bo niebawem każde skrzyżowanie to będzie RONDO !!! Umiar jest wskazany. We wszystkim...
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.