Najpierw wykonano remont. Potem okazało się, że skrzyżowanie drogi gminnej z powiatową jest zasypane kamieniami. Teraz kamieni już nie ma, są… dziury. Dwa miesiące po remoncie!
Najczęstsze urzędnicze wyjaśnienie brzmi: to nie my, to należy do kogoś innego. To często to prawda. Jedna droga jest powiatowa, inna gminna, jeszcze inna krajowa. Problemy powstają, gdy coś się dzieje na styku choć gminnej i powiatowej. Bo kto ostatecznie za to odpowiada?
W Ojrzeniu w gminie Gidle w maju prowadzono remont ciągu dróg powiatowych nr 3900E, 3901 E, i 3905E. Była mała awantura, bo kierowców zbulwersowało, że remont robiono na drodze, którą wyznaczono objazdy do innego remontu, drogi Stanisławice-Pławno. Przez dwa dni w ogóle nie można była z Radomska dojechać do Gidle inaczej, niż kilkudziesięciokilometrowymi objazdami.
Remont wykonano, drogę otworzono. Ale droga ma skrzyżowania. Choćby właśnie w Ojrzeniu. Krzyżuje się z drogą gminną. A tam, zamiast normalnego nowego zjazdu - stary asfalt i nowy asfalt. Plus kamienie. Zareagował czytelnik, przysłał zdjęcia, spytał starostwa, czy to tak ma być. Odpowiedziała rzecznik starostwa Wioletta Kempa-Bąk:
- Inwestycja w przypadku miejscowości Kolonia Ojrzeń nie obejmowała wlotów dróg do miejscowości Wygoda. Pobocza utwardzane zostały tłuczniem kamiennym, jasny kolor kamienia. Interwencja Czytelnika dotyczy zalegających na. skrzyżowaniu kamieni w kolorze ciemnym z destruktu, który pochodzi z poboczy drogi gminnej, co widać na zdjęciu. Ten fakt spowodowany jest tym, że zarówno na drodze powiatowej jak i gminnej występuje wzmożony jest ruch pojazdów, także ciężarowych, pomimo zakazu wjazdu pojazdów ciężarowych, spowodowany zamknięciem drogi wojewódzkiej na odcinku Wygoda -Pławno.
Wyjaśnienie jest. Ale minęły dwa tygodnie i odzywa się kolejny Czytelnik. Jedziemy miejsce. Nie ma już kamieni, tłucznia, są dziury. Plus rozjeżdżone pobocze, w części już zniszczone.
- No to teraz mam pytanie: kto? Czy to ja mam to naprawić? A może mieszkańcy? Kilka dni temu jakiś pan naprawiał drogę w Radomsku koło swojego domu, bo urząd nie może tego zrobić. To może teraz tak ma być? Taki standard? - pyta Czytelnik. - Bierzemy łopaty, kupujemy asfalt, zamawiamy maszyny i czyn społeczny? A mnie się wydawało, że powinno być tradycyjnie: jeden urząd dzwoni do drugiego i rozwiązują sprawę. Ale chyba dużo wymagam.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze