Reklama

Apelacja Cezarego Grabarczyka: nic nie widział, nic nie słyszał, nie zdawał sobie sprawy

Dwa lata po wyroku pierwszej instancji, po pięciu odwołanych terminach, 28 kwietnia w końcu odbyła się pierwsza rozprawa apelacyjna w sprawie Cezarego Grabarczyka, byłego ministra sprawiedliwości w rządzie Ewy Kopacz i obecnego szefa łódzkich struktur Platformy Obywatelskiej. Wyrok zostanie ogłoszony w Sądzie Okręgowym w Łodzi 12 maja.

Grabarczyk został skazany za nielegalne zdobycie pozwolenia na broń. Szef wojewódzkich struktur Koalicji Obywatelskiej był posłem sześciu kadencji, ministrem infrastruktury, wicemarszałkiem Sejmu i ministrem sprawiedliwości. Chodziło o wydanie pozwolenia na broń w 2012 roku, gdy Grabarczyk był wicemarszałkiem. Sprawę ujawnili w 2015 roku dziennikarze śledczy TVN24 Maciej Duda i Robert Zieliński. Polityk miał zdawać egzamin 19 marca 2012 roku w klubie strzeleckim Strzelec w Łodzi, ale wszystko wskazywało na to, że go wtedy tam nie było. Potwierdzili to świadkowie. Dodatkowo, żeby przystąpić do egzaminu, musiał zapłacić 500 zł opłaty, a dowód przelewu mieć ze sobą. A Grabarczyk zapłacił za egzamin dopiero w maju.
Grabarczyk został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na rok oraz 7200 zł grzywny. Strony zapowiedziały apelację, ale wniosły ją dopiero po roku, bo sędzia 11 miesięcy pisał uzasadnienie, choć ma na to 14 dni. Wyznaczono pierwszy termin rozprawy apelacyjnej na 27 lipca 2024 roku. Został odwołany. Kolejne odwołane rozprawy miały odbyć się w październiku, listopadzie, grudniu, lutym i marcu. Udało się dopiero 28 kwietnia.
Grabarczyka nie było na sali. Jego troje obrońców przedstawiło wersję byłego ministra. Według nich Grabarczyk nie wiedział, że popełnia przestępstwo, a sąd pierwszej instancji nie wziął tego pod uwagę. To naczelnik policji zabiegał o jego względy i cała sytuacja to wina właśnie naczelnika. To prawda, że Grabarczyk zdawał egzamin teoretyczny w gabinecie naczelnika, inny policjant przyniósł test, on go wypełnił, a naczelnik poinformował go, że zdał.
Obrońcy podnosili, że Grabarczyk nie zdawał sobie sprawy, że egzamin wygląda inaczej. Naczelnik zapewniał go, że wszystko jest w porządku, a on przecież nie miał podstaw, by mu nie wierzyć. Według obrony ABW prowadziła grę operacyjną z naczelnikiem i namawiała go, by się zaprzyjaźnił z Grabarczykiem. Były minister był strzelcem wyborowym, był na strzelaniach i był przekonany, że zdał obie części egzaminu - praktyczną i teoretyczną. Wcale nie chciał iść na skróty. Co do poświadczenia nieprawdy w dokumentach, to Grabarczyk przecież podpisał dokument in blanco, tak, jak mu mówili policjanci.
Według obrony sąd pierwszej instancji złamał prawo, bo nie mógł procedować umorzonej sprawy. Grabarczyk został skazany za współudział w popełnieniu przestępstwa, które mogą popełnić tylko policjanci i tylko indywidualnie. A Grabarczyk nie był policjantem.
Wyrok zostanie ogłoszony 12 maja.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/04/2025 16:22
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ww - niezalogowany 2025-04-28 16:40:16

    Podajcie mi skład sądu to powiem jaki będzie wyrok

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości