Reklama

Alina Poteralska ma 9 lat. Radomszczanka walczy z nowotworem. Najpierw był zwykły ból w nodze

11/06/2026 08:53

9-letnią Alinę Poteralską z Radomska zaczęła boleć noga. Raz mocniej, raz słabiej. Okazało się, że to nowotwór.

- Wszystko zaczęło się w marcu 2026 roku. Najpierw był zwykły ból w nodze. Moja córka Alina mówiła, że ją pobolewa piszczel, raz mocniej, raz słabiej - pisze mama dziewczynki w opisie zbiórki, którą można znaleźć TUTAJ.

Lekarz przyjrzał się nodze dokładnie, nie zbagatelizował objawów.  - Skierowania zaczęły się mnożyć. Jedno badanie, drugie, obrazowanie, konsultacje. Wszystko zaczęło dziać się szybko, jakby ktoś nagle przyspieszył czas. Z dnia na dzień znikała zwyczajność.

W kwietniu była już biopsja.

Reklama

- Ten moment zostaje w pamięci inaczej niż pozostałe dni. Nie jako dzień, tylko jako napięcie, które trudno opisać. Czekanie, które nie ma zegara. Milczenie, które waży więcej niż słowa. Potem przyszła diagnoza. Mięsak niezróżnicowany kości piszczelowej z podejrzeniem przerzutów do płuc. Dziś moja córka Alina jest w trakcie chemioterapii. To etap, który wyznacza nowy rytm dnia: wizyty w szpitalu, leczenie i okresy, kiedy organizm musi się regenerować. Przed nią operacja usunięcia guza. To dla całej rodziny ważny moment na tej drodze. Trudny, ale dający nadzieję. Po zabiegu planowana jest dalsza chemioterapia - pisze mama dziewczynki.

Codziennością stała się odległość między domem w Radomsku a miejscem leczenia Aliny w Warszawie, około 180 kilometrów.

Reklama

- To droga, która zaczyna się wcześnie rano, kiedy miasto jeszcze się nie obudziło, a w samochodzie panuje cisza gęsta od myśli. To odcinek między codziennością a nadzieją. Między domem, gdzie wszystko jest znajome, a Warszawą, gdzie każdy korytarz, każde drzwi i każde badanie niosą ze sobą pytania, na które bardzo chce się znać odpowiedź. 

A w domu w Radomsku jest brat Aliny, który zmaga się z niepełnosprawnością. - I nie do końca rozumie, co dzieje się z siostrą i dlaczego ich codzienność się zmieniła. W opiece nad nim ogromną pomoc okazują dziadkowie, za co z mężem jesteśmy bardzo wdzięczni. Przed chorobą Alina była pełna energii. Kochała ruch: rolki, rower, pływanie i taniec dawały jej radość i poczucie wolności. Miała też w sobie dużo wrażliwości i pasji tworzenia: robiła biżuterię i malowała, wyrażając w ten sposób swój świat i emocje.
Dziś bardzo potrzebujemy wsparcia dla Aliny. Sami nie jesteśmy w stanie unieść tego ciężaru. Każde wsparcie daje Alinie szansę na powrót do zdrowia i na przyszłość, w której znów będzie mogła żyć tak, jak przed chorobą: z ruchem, radością i swoją delikatną, twórczą energią. Będziemy ogromnie wdzięczni za każdą pomoc.

Reklama

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/06/2026 09:02
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości