W sobotę 30 marca po godzinie 16 strażacy zostali wezwani do akcji w Gidlach. Godzina zakończenia działań, jaką wpisali w protokół, to godzina 4 nad ranem.
Strażacy pojechali w Wielką Sobotę do klasztoru oo. Dominikanów. Okazało się, że znajdujący się na klasztornej wieży krzyż może spaść, ponieważ jego mocowanie uległo uszkodzeniu.
Jak mówi Gazecie kapitan Marek Jeziorski, oficer prasowy komendy powiatowej Państwowej, prawdopodobnie stało się tak na skutek silnych wiatrów, które odczuwalne były w poprzednich dniach.
Szybko okazało się, że drabina, którą dysponuje radomszczańska straż, nie wystarczy. Miejsce zabezpieczono i wezwano na pomoc specjalny, 68-metrowy podnośnik z Warszawy. Do Gidel wyjechała też specjalna grupa strażaków z Łodzi, którzy zajmują się ratownictwem wysokościowym.
Rozpoczęło się oczekiwanie na sprzęt, a kiedy dojechał okazało się, że 68-metrowy zostanie użyty, ale trzeba było użyć innego, jeszcze większego podnośnika, który przyjechał z prywatnej firmy z Łodzi.
Strażacy podnośnika 68-metrowgo z PSP z Warszawy użyli, żeby sięgnąć do krzyża i z niego były prowadzone wszystkie prace, ale przy pomocy tego sprzętu nie było go opuścić, ze względu na określoną nośność, czyli ładowność kosza.
Ponieważ strażacy nie znali dokładnej wagi krzyża postanowili opuścić go dźwigiem.
Ostatecznie okazało się, że krzyż waży około 50 kg.
- Został przekazany zarządcy obiektu - podsumowuje kapitan Jeziorski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wszystko wymaga konserwacji w odpowiednim czasie.
Wszystko wymaga konserwacji w odpowiednim czasie.