Kobieta w Sieradzu odebrała telefon i usłyszała: babciu, to ja, twoja wnuczka. Na pasach potrąciłam dziecko, potrzebuję pieniędzy na operacje dla niego i na kaucję w prokuraturze. 70-latka uwierzyła.
- Systematyczne apele policji i prowadzone kampanie informacyjne spowodowały, że świadomość społeczeństwa co do metod działania oszustów jest coraz większa. Coraz częściej seniorzy orientują się, że ich rozmówca nie jest tym, za kogo się podaje. Nadal zdarzają się jednak sytuacje, że osoby starsze tracą czujność i dają się zwieść oszustom - mówi policjantka. - Oszuści wykorzystują empatię i łatwowierność starszych osób oraz ich chęć pomocy swoim najbliższym. Przedstawiając nieprawdziwe historie, podszywając się pod członków rodziny, a nawet policjanta czy prokuratora, nakłaniają seniorów do przekazania pieniędzy, które niekiedy stanowią oszczędności całego życia. Budują przekonanie co do swych dobrych intencji, jednocześnie wywierając presję, nie zostawiając chwili na zastanowienie się i podjęcie właściwych decyzji.
Jak wygląda podstawowy schemat działania? - Przestępca wypytuje ile oszczędności posiada starsza osoba i prosi o ich przekazanie ,,tajnemu policjantowi” lub pozostawienie w wyznaczonym miejscu, gdzie będzie przygotowana policyjna zasadzka. Chwilę po telefonie od rzekomego ,,wnuczka”, „krewnego” potencjalna ofiara otrzymuje następne połączenie telefoniczne, od tych samych oszustów, którzy jednak tym razem podają się już za funkcjonariusza Policji, CBŚP lub prokuratora. Przestępca informuje, że poprzednia rozmowa telefoniczna była próbą wyłudzenia pieniędzy, a policja właśnie prowadzi akcję zmierzającą do ujęcia oszustów i potrzebuje właśnie pomocy seniora, by tego dokonać. Czasami informuje, że oszczędności te zostaną zwrócone bezpośrednio po specjalnym oznakowaniu. Jeśli senior posiada swoje oszczędności w banku, oszust prosi o ich wypłacenie w całości, informując jednocześnie, by nikomu nie mówić o celu wypłaty. Oszust przekonuje ofiarę, że pracownik banku również jest uwikłany w przestępczy proceder. Sprawcy od początku rozmowy przez telefon komórkowy, nie pozwalają się rozłączyć i w ten sposób „monitorują" pokrzywdzonych w drodze do banku i podczas transakcji. Pieniądze pozostawione w miejscu rzekomej ,,zasadzki” zostają bezpowrotnie utracone, bowiem oszuści przejmując gotówkę lub inne kosztowności, natychmiast zrywają kontakt z ofiarą - dodaje policjantka.

A skąd w ogóle przestępcy mają numery telefonów do seniorów? Jak mówi komisarz Wlazłowska, sami podają je podczas pokazu garnków czy pościeli, a jeśli nie robią tego sami, robią to ich koleżanki i koledzy, którzy nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, ale organizator pokazu domaga się jednego czy dwóch telefonów znajomych.
I jeszcze jedno - oszuści dzwonią nie tylko na numery stacjonarne, których jest coraz mniej, ale także na numery komórkowe, z których seniorzy korzystają w coraz większym zakresie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze