W nocy z poniedziałku 27 na wtorek 28 października służby ratunkowe zostały wezwane do jednego z domów przy ulicy Partyzanckiej.
Dyżurny komendy powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Radomsku zgłoszenie odebrał osiem minut po pierwszej w nocy.
Usłyszał, że zadaniem strażaków będzie otwarcie furtki w ogrodzeniu posesji, a potem drzwi do mieszkania. Tak powiedział dyspozytorowi numeru alarmowego 112 64-letni radomszczanin, który poczuł się źle i wezwał pomoc. Poinformował, że nie jest w stanie sam otworzyć ratownikom medycznym.
Na miejsce wysłano pogotowie ratunkowe, strażaków i policję. Wszyscy przyjechali prawie w tym samym momencie. Okazało się jednak, że ani furtka, ani drzwi nie są zamknięte. Siłowa interwencja nie była konieczna.
Ratownicy zajęli się mężczyzną.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze