Krowy stały w oborze na półtorametrowej warstwie odchodów, grzbietami szorowały po betonowym suficie. Wypas był pod lasem, na zbyt krótkich łańcuchach, pod prowizorycznymi wiatami. Zwierzęta nie dostawały odpowiedniej ilości paszy i wody. Tak było pięć lat temu w gospodarstwie w gminie Żytno. Dziś jest tak samo
Byłem tam w 2020. Kolejny raz jadę w piątek 24 stycznia przed południem. Znajduję to gospodarstwo. Wiem, że trzeba przejechać przez całą wieś, a potem skręcić w lewo. Kilkaset metrów i jestem na miejscu. Rozglądam się, a w głowie pojawia się myśl - tu się nic nie zmieniło. Tylko jakby miejsca na podwórku mniej niż wtedy.
Dlaczego tam pojechałem? Do redakcji dotarł sygnał, że bracia, do których należy gospodarstwo, wciąż niewłaściwie opiekują się krowami. Mają ich prawie 60. Że zwierzęta stoją po pas we własnych odchodach, są wychudzone, a część marznie na polach,......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 93% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze