Kilkanaście minut przed 15 słychać było dwa wybuchy, jak mówią mieszkańcy bloków najbliżej Famegu. I pokazują, gdzie wyleciały szyby. - A chwilę potem był ogromny słup dymu.
Ten słup widać było z daleka. Najważniejsza informacja brzmi: nikt w wybuchu i pożarze nie ucierpiał. - Pracownicy bezpiecznie się ewakuowali - mówi Janusz Bartnik, zastępca oficera prasowego komendy powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Radomsku. I dodaje, że dogaszanie tak poważnego pożaru potrwa kilka godzin. Zwłaszcza, że w halach, które trzeba było gasić, tzw. brykieciarni, łatwopalnego materiału nie brakuje. Produkuje się tam brykiet drzewny.
Na miejsce natychmiast wysłano kilka zastępów straży, a ruchem w okolicy Famegu kierowała policja.
Strażak mówi, że na razie nie można mówić o przyczynach pożaru, w tej chwili wiadomo, że doszło do zapłonu pyły drzewnego, który jest transportowany wyciągami.
Kiedy słup ognia był największy wokół ogrodzenia nie brakowało gapiów, którzy fotografowali, nagrywali i komentowali. Że wybuch potężny, a tak naprawdę dwa, że szyby wyleciały, rzeczywiście, w jednym z bloków na III i IV piętrze, i że to cud, jeśli nikomu nic się nie stało.
Im mniej było dymu, tym mniej gapiów. Po godzinie przy ogrodzeniu Famegu zostało kilka osób.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze