Reklama

Lokator bloku: Przybiegł strażak. Mocno walił w drzwi! Do mojego pokoju weszła mama. Kazała mi się ubierać. Krzyczała, że się pali!

Jest wtorek 5 grudnia, godzina coś koło południa. Blokowe podwórko przy ulicy Świętej Rozalii przykrywa zamarznięty na kość śnieg. Wśród długiego dwupiętrowego budynku wyróżniają się dwa okna. Są świeżo zabite płytą wiórową. Widoczne ślady osadzonej sadzy, osmalane na czarno fragmenty futryny.

To w tym miejscu w nocy z poniedziałku 4 grudnia na wtorek 5 grudnia około godziny 3.15 doszło do pożaru. 31-latek został odcięty od wyjścia przez ogień. Akcja ratunkowa i gaśnicza trwała kilka godzin.

Na podwórku od strony wejścia na klatkę schodową panuje jakiś dziwny spokój. Ciszę przerywają wyraźne kroki. Skrzypi śnieg. W zasięgu wzroku pojawia się starsza kobieta. Mieszka niedaleko. W sąsiadującej kamienicy.

- Pożar? Nic nie wiedziałam. W nocy w ogóle nic nie słyszałam. O wszystkim dowiedziałam się dopiero dzisiaj rano. Z tego co słyszałam, to pożar był u D. Sąsiadka mi o tym opowiedziała - wyjaśnia. W tym momencie staruszka macha......

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 90% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości