Mieszkańcy muszą mieć pełną świadomość, o co wnioskuje te siedem osób i jaki jest prawdziwy powód takiego działania, jak również to, że referendum to wydatek z kasy gminnej, czyli koszty referendum pokryją mieszkańcy gminy. Jak również to, że będzie prowadzona pełna weryfikacja osób podpisujących się pod ewentualnym wnioskiem pod referendum - Krzysztof Ciupiński, wójt gminy Ładzice odpowiada na pytania Gazety
W poprzednim numerze Gazety opublikowaliśmy tekst o sytuacji w gminie Ładzice związany z wnioskiem referendalnym. Poprosiliśmy o wypowiedź wójta gminy Krzysztofa Ciupińskiego. Poprosił o przesłanie pytań. Odpowiedzi udzielił, ale równie obszernej, jak cały tekst. Nie zdążyliśmy jej opublikować w poprzednim numerze, publikujemy więc teraz.
Pytanie Gazety: Jak ocenia pan decyzję części mieszkańców o referendum?
Odpowiedź Krzysztofa Ciupińskiego: - Małe sprostowanie: nie część mieszkańców tylko kilka osób, które złożyły powiadomienie o zamiarze wystąpienia z inicjatywą przeprowadzenia referendum, a nie wniosek w Urzędzie Gminy i u Komisarza Wyborczego. Czym te osoby się kierowały składając takie powiadomienie nie wiem i trudno mi w tej chwili się do tego odnieść, gdyż nie znam żadnego uzasadnienia tego postępowania.
Pytanie Gazety: Dlaczego pańskim zdaniem część mieszkańców chce odwołać pana z funkcji wójta?
- Jeszcze raz przypominam, że jest to siedmioosobowa grupa, która złożyła powiadomienie o zamiarze wystąpienia z inicjatywą przeprowadzenia referendum, a czym się kierowała ta grupa - nie wiem.

Wójt gminy Ładzicie Krzysztof Ciupiński
Pytanie Gazety: Czy uważa pan, że popełnił jakieś polityczne błędy, których skutkiem jest wniosek o referendum?
- Jak już mówiłem, żaden wniosek o referendum nie został złożony, złożone zostało powiadomienie o zamiarze wystąpienia z inicjatywą przeprowadzenia referendum, a to nie tożsame z wnioskiem o referendum, zgodnie z zapisami ustawy o referendum lokalnym. W mojej ocenie żadnych błędów politycznych nie popełniłem. Razem z pracownikami urzędu działamy dla dobra mieszkańców. Pozyskiwanie środków na budowę i remonty dróg, chodników, kanalizacji, oświetlenia ulicznego, funduszy sołeckich, współpracy z OPUS w Łodzi, gdzie mieszkańcy jako grupy nieformalne i organizacje pozarządowe z naszej gminy mogą pozyskać dofinansowanie na realizację swoich małych celów, by upiększyć miejscowość, w której żyją - to wszystko się dzieje w miarę możliwości finansowych gminy. Czy takie działania są błędami politycznymi? Proszę, niech sami mieszkańcy ocenią.
Pytanie Gazety: Zarzuca się panu, że nie rozmawia pan z mieszkańcami, że rządzi pan gminą jak firmą, z pozycji kierownika nie partnera do rozmowy - co pan na to?
- Odnosząc się do tego pytania przypominam swoje obietnice składane mieszkańcom w kampanii wyborczej, gdzie mówiłem, że będę się spotykał z mieszkańcami tak często, na ile pozwoli mi czas i tej obietnicy dotrzymuję, bo przecież po objęciu funkcji wójta spotykałem się z mieszkańcami na zebraniach sołeckich, jak również na spotkaniach, na które sam zapraszałem mieszkańców. Oczywiście mówię tu o pierwszych dwóch latach mojego urzędowania, bo jak pan sam wie, od zeszłego roku, tj. od marca 2020 r., te spotkania zostały mocno ograniczone, a nawet zabronione przez pandemię Covid-19. Mimo tego żadnemu z mieszkańców, który wyrażał chęć spotkania się ze mną, nie odmówiłem, choć przyznaję, że takie spotkania odbywały się w reżimie sanitarnym.
Drzwi mojego pokoju stoją zawsze otwarte i jestem zawsze do dyspozycji mieszkańca. Nadmienię tu, że od 7 czerwca bieżącego roku przywrócone są dyżury w urzędzie, czyli tz. dzień interesanta, gdzie każdy mieszkaniec może się ze mną spotkać i omówić nurtujące go problemy, tak jak to było przed wybuchem pandemii. I mieszkańcy gminy z takiej możliwości bardzo często korzystali i korzystają.
Z punktu widzenia społecznego jestem Wójtem Gminy, z punktu administracyjnego jestem kierownikiem jednostki JST, czyli jednostki samorządu terytorialnego, choć nazwy odmienne to zakres obowiązków i odpowiedzialności tożsamy. Krótko rzecz ujmując, praca dla społeczeństwa, ale z zachowaniem i przestrzeganiem litery prawa. Dlaczego o tym w ten sposób mówię? Z prostego względu, bo przez ten okres, gdzie jestem wójtem, nie złamałem prawa tak jak np. była już kierownik GOPS, której postawiono zarzuty podrabiania podpisu byłego wójta gminy i fałszowania dokumentacji, za co została skazana prawomocnym wyrokiem w grudniu 2020 r. Czy też nie zadziałałem na niekorzyść społeczną tak jak była kierownik GOZ, która pozwalając odejść na porozumienie stron personelowi Ośrodka Zdrowia w Ładzicach, a następnie składając sama wypowiedzenie z pracy naraziła mieszkańców na całkowity brak opieki medycznej. Na szczęście do takiej sytuacji nie doszło, bo w odpowiednim czasie udało nam się zażegnać kryzys, który bezpośrednio uderzyłby w mieszkańca. Mówię tu o kontrakcie z NFZ, który był zagrożony zerwaniem i to są fakty, to jest prawda.
Po raz kolejny muszę podkreślić, co już wielokrotnie wcześniej mówiłem, budynku ośrodka zdrowia nie sprzedajemy. Nie została podjęta żadna uchwała o sprzedaży mienia gminnego. Od 2018 r. środki na inwestycje zostały podwojone, 2019 i 2020 kwota na inwestycje kształtowała średnio się w wysokości 4.200.000 zł. Czy tego typu zarządzanie jest błędem? Ja jestem odmiennego zdania. Robimy wszystko z myślą o mieszkańcu i jego dobru pod każdym względem.
Pytanie Gazety: Wygrał pan krytykując poprzednią wójt, teraz krytykowany jest pan, praktycznie dokładnie za to samo. Dlaczego?
- Wygrałem wybory, bo mieszkańcy gminy oczekiwali zmian. Zmian, których jak widać moja opozycja nie rozumie albo nie chce zrozumieć, bo zatrzymali się na jakimś etapie. Świat się zmienia i wszystko idzie z postępem i my musimy, czy tego chcemy czy nie chcemy, też iść z postępem. Tak jak już wcześniej powiedziałem, budowa kanalizacji, chodników, remonty dróg, budowa oświetlenia ulicznego, docieplenie ścian szkoły w Radziechowicach, zakup wozu asenizacyjnego i szereg innych inwestycji jakie na dzień dzisiejszy prowadzi gmina, to efekt dobrego zarządzania finansami gminy, za które po raz kolejny uzyskałem absolutorium. Ja nie krytykowałem byłej wójt, tylko mówiłem, że gmina powinna więcej inwestować z roku na rok.
Myślę, że dzisiaj mieszkańcy mogą gołym okiem dostrzec, jak dużo udało się zrobić przez te dwa lata. A będzie więcej tego typu działań robionych w następnych latach. Być może niektóre osoby na terenie gminy nie mogą się pogodzić z tym, że to nie one uczestniczą w tym postępie i nie one na dzień dzisiejszy rozwijają gminę, ale to nie mnie oceniać. Myślę, że te osoby i ich praca został doceniona w wyborach z 2018 r. Mnie zależy przede wszystkim na dobru mieszkańca i myślę, że i radnym również. Przykre jest jedyne to, że ci, którzy mogli dążyć do rozwoju, postępu naszej małej ojczyzny, tego nie robili, a dziś przeszkadzają kłamiąc posługując się nieprawdą.
Pytanie Gazety: Jak ocenia pan szanse wnioskodawców?
- Nie jestem osobą upoważnioną do oceny szans wnioskujących. Nadmienię tu tylko, że mieszkańcy muszą mieć pełną świadomość o co wnioskuje te siedem osób i jaki jest prawdziwy powód takiego działania, jak również to, że referendum to wydatek z kasy gminnej, czyli koszty referendum pokryją mieszkańcy gminy. Jak również to, że będzie prowadzona pełna weryfikacja osób podpisujących się pod ewentualnym wnioskiem pod referendum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze