Do pożaru doszło w czwartek 20 maja około godziny 17. Dyżurny akcji zaraz po otrzymaniu powiadomienia wysłał na miejsce pięć jednostek straży: cztery ochotnicze i jedną państwową.

Na miejscu strażacy zobaczyli palące się baloty słomy. Było ich 36 i znajdowały się w pewnej odległości od siebie. Jednak każdy balot się palił. Okoliczności zajęcia ogniem wszystkich balotów, które nie stykały się bezpośrednio, wskazują na podpalenie. Na miejsce przybyła też policja, która prowadziła czynności mające na celu ustalenie sprawcy pożaru.
Straty wstępnie oszacowano na 1,5 tys. zł.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze