Działka, przy której dzieci wybudowały skatepark przy ul. Kopiec należy do Skarbu Państwa, którą urząd miasta mógłby pozyskać za darmo.
Sprawa skateparku budzi wiele emocji. Z jednej strony dzieci są podziwiane, że zrobiły coś samodzielnie, gdy nikt nie zastanawiał się, aby w tej części miasta zorganizować miejsce do zabawy, z drugiej strony jest zmartwieniem z uwagi na samowolę i bezpieczeństwo.
W ubiegłym tygodniu prezydent został zapytany przez Gazetę podczas jednej z konferencji, czy wie o budowli nastoletnich mieszkańców Radomska. Przyznał, że jej nie widział, ale jeżeli jest to samowola, to należy ją rozebrać. Prezydent nie wiedział jednak, czy drewniany skatepark został usytuowany na działce miejskiej i polecił to sprawdzić. Okazało się, że jej właścicielem jest Skarb Państwa, a za tę własność odpowiada starostwo.
Zadzwoniliśmy do starostwa. Słyszymy, że urząd miasta może złożyć w starostwie wniosek o darowiznę. Ten następnie zostanie przekazany do Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego. Decyzję o przekazaniu działki na rzecz miasta podejmie ostatecznie wojewoda.
Jeżeli to samowola prezydent może podtrzymać swoją decyzję. Jednak działka, na której dzieci z okolicznych ulic spędzają czas, mogłaby zostać wykorzystana na ich potrzeby i stworzenie bezpiecznego miejsca zabaw, jak słyszymy od mieszkańców zainteresowanych sprawą.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Takie to czasy przyszły, że teraźniejsze dzieci, bez skateparku, smartfona i dopalaczy - żyć nie mogą. Nie wierzę, że dzieci, bez pomocy starszej (starszych) osoby, same wzniosły, ten obiekt nędzy i rozpaczy. KTO ODPOWIE ZA EWENTUALNY WYPADEK, KTÓRY TAM SIĘ MOŻE ZDARZYĆ? Rzeczywiście głupota może unosić, bo żeby wpaść na pomysł wybudowania takiej prowizorki z drutu, śrutu, papy i starej szmaty, trzeba mieć nie po kolei "pod sufitem".
Już 13 lat temu Miasto za pośrednictwem Starostwa złożyło wniosek o przekazanie działki do Wojewody podobno nawet jest stosowna uchwała. Ale kto by się przejmował w Łodzi sprawami jakiegoś Radomska "pżeca" to lotnisko pod Warszawą.
Takie to czasy przyszły, że teraźniejsze dzieci, bez skateparku, smartfona i dopalaczy - żyć nie mogą. Nie wierzę, że dzieci, bez pomocy starszej (starszych) osoby, same wzniosły, ten obiekt nędzy i rozpaczy. KTO ODPOWIE ZA EWENTUALNY WYPADEK, KTÓRY TAM SIĘ MOŻE ZDARZYĆ? Rzeczywiście głupota może unosić, bo żeby wpaść na pomysł wybudowania takiej prowizorki z drutu, śrutu, papy i starej szmaty, trzeba mieć nie po kolei "pod sufitem".
Już 13 lat temu Miasto za pośrednictwem Starostwa złożyło wniosek o przekazanie działki do Wojewody podobno nawet jest stosowna uchwała. Ale kto by się przejmował w Łodzi sprawami jakiegoś Radomska "pżeca" to lotnisko pod Warszawą.