Reklama

TOnZ: Jest wieczór a my zamiast spać zamartwiamy się czym nakarmimy nasze zwierzaki. Wszystkie ręce na pokład!

Radomszczańskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami potrzebuje wsparcia finansowego. Nie pozwólmy by 70 kotów i kilkanaście psów zostało bez jedzenia. Te zwierzęta i tak mają traumatyczne przeżycia, jakie zgotował im nikt inny, jak tylko człowiek.

- Jest wieczór a my zamiast spać zamartwiamy się czym nakarmimy nasze zwierzaki i jak pokryjemy nasze rachunki. Pieniądze ze zbiórek wypłacamy na bieżąco, ale wiadomo przy tylu kotach (ponad 70) i kilkunastu psach w domach tymczasowych oraz hotelikach idą jak woda. Niezręcznie ciągle prosić o wsparcie, ale niestety nie mamy zbytnio innej możliwości. Zazwyczaj wspomagają nas te same osoby, za co jesteśmy bardzo wdzięczni, bez was nie było by naszego Towarzystwa. Teraz musimy jeszcze raz poprosić o pomoc. Nawet symboliczne 5, 10 złotych jest na wagę złota. Na koncie mamy kilkadziesiąt złotych, a suma naszych miesięcznych zobowiązań sięga kilku tysięcy.... - taka informacja pojawiła się w mediach społecznościowych  radomszczańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
W takim razie z czym się mierzy radomszczański TOnZ?
- Od maja do dnia dzisiejszego do adopcji oddaliśmy 12 kociaków. Większość to koty w wieku 1 - 2 lata, już wysterylizowane - wyjaśnia Andżelika Chodorek prezeska  radomszczańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
Z dalszej rozmowy wynika, że na całe szczęście coraz częściej do adopcji idą koty w tak zwanym dwupaku oraz koty kalekie. Co gorsza tych ostatnich według niektórych ludzi nie warto ratować.
- W tej chwili docierają do nas koty, które są chore między innymi  na niewydolność nerek, mają wszystkie zęby do usunięcia, nowotwory. Są to koty, które kiedyś miały domy, ale ze względów finansowych właściciele zwyczajnie nie chcą ich leczyć - dodaje prezeska.
Ponadto Chodorek podkreśla, że zawsze w okresie wakacyjnym oraz świątecznym jest dużo więcej kociaków wyrzucanych na ulicę. Mimo, że w miastach oraz gminach funkcjonują programy sterylizacji, są dopłaty do tego typu zabiegów, to jednak ludzie nie szukają pomocy.
- Lepiej rozmnożyć i oddać maluszki w tak zwane " dobre ręce", czyli jako narzędzie do łapania myszy. I tu historia kołem się toczy, bowiem te maluchy dorastają, a że są niewysterylizowane, więc rodzą kolejne mioty - puentuje pani Andżelika.
Dlatego apelujemy o świadome decyzje adopcyjne. Zawsze w takich przypadkach należy kierować się zdrowym rozsądkiem, a nie potrzebą chwili i pamiętać, że żywe stworzenie to nie pluszowa zabawka. Futrzak to nie tylko sama radość, ale i obowiązki. 
Ze względu na naprawdę trudną sytuację finansową TOnZ-u każda pomoc ma znaczenie. Można wesprzeć pojedyncze zbiórki, a najlepiej zrobić przelew na konto bankowe - 70 8980 0009 2007 0049 7969 0001 bądź BLIK na numer telefonu - 695 752 709. Tym samym udowodnijmy, że radomszczanie mają naprawdę wielkie serca i nie potrafią obojętnie przejść obok zwierzęcych sierot.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/07/2025 14:46
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości