To się stało z dnia na dzień: jednego wybuchła wojna, drugiego ludzie przestali dzwonić. Branża weselna już oberwała. W trudnej sytuacji będą następne
- Wojna jest z jednej strony tak daleko, bo u nas przecież spokojnie, a z drugiej tak blisko, że jak człowiek sobie to uświadomi, to mu ciarki po plecach chodzą. Byłem przyzwyczajony, że każdego dnia odbierałem co najmniej dwa telefony z pytaniem o wesele. Kiedy wybuchła wojna w Ukrainie, kiedy Putin napadł na ten kraj, telefon dosłownie zamilkł. Minęły prawie dwa miesiące i nikt nie zadzwonił - opowiada F., radomszczanin. W branży weselnej od kilkudziesięciu lat. Pamięta najróżniejsze momenty, wzloty i upadki, jak mówi, ale taka sytuacja zdarza się po raz pierwszy.
Wojna uderza w usługi
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 92% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze