Reklama

Szybcy i wściekli: Drifting, palenie gumy, głośny ryk silników i wkurzeni mieszkańcy

Czytelniczka: - Koło Inermarche niemalże co wieczór ryczą rozgrzane silniki i czuć smród palonych opon. Późnymi wieczorami często podrasowanymi samochodami podjeżdżają młodzi ludzie i jeżdżą z piskiem po placu. To się nasila praktycznie co weekend i wszystkie dni wolne od pracy. Przez co cały rok żyjemy w hałasie. Czy ktoś może ukrócić ten bandycki proceder?

 

Drifting to nic innego, jak technika jazdy samochodem w kontrolowanym poślizgu celowo zainicjowanym przez kierowcę. To również nazwa dyscypliny sportu motorowego uchodzącego za bardzo widowiskowy. Popularny wśród młodych radomszczan. Ci na miejsce do takiej brawurowej jazdy upodobali sobie parkingi i drogi znajdujące się na terenie galerii Metalurgia.

Wtorek 7 maja. Idę na wskazany przez czytelniczkę parking. Znajduje się na terenie Galerii Metalurgia. Po drodze mijam sznur samochodów, ustawiony do skrętu na plac. Na kostce brukowej ślady spalonej gumy z opon. W niektórych miejscach świeżo wyrysowane esy floresy, w innych bledsze, starsze. Zagajam przypadkowego przechodnia. Doskonale wie, co to za ślady.

Reklama

- To pozostałość po długim weekendzie - tłumaczy. - Zawsze tu palą gumy. Szczególnie w wolne dni. To taka rozrywka dla zmotoryzowanych. Można dać popisówkę. Bo co niby innego można w tym mieście robić?

Wchodzę do jednego z mieszkań przy ulicy Kościuszki. Drzwi otwiera starsza kobieta. Schorowana, po ciężkim zawale. 

- Pierwszy raz na numer 112 zadzwoniłam w piątek trzeciego maja o godzinie 19:34. Powiedziałam o co chodzi. Dostałam numer na komendę policji. Zadzwoniłam tam chwilę później. Nikt nie odebrał. Za jakiś czas spróbowałam znów. Nic.

Reklama

Kolejny raz zadzwoniła na policję dzień później.

- Zaczęło się już o 15.45. Zadzwoniłam. Zgłosił się dyżurny. Wytłumaczyłam w czym problem, poprosiłam o interwencję. Zaznaczyłam, że nie jest to tylko kwestia dzisiejszego dnia. Oficer oznajmił, że nie jest z Radomska i nic nie słyszy, żadnych pisków opon. Poinstruował, żebym podała numer rejestracyjny samochodu, który tak szarżuje, wówczas zareaguje. Jestem osobą starszą. Nie jestem mobilna, niby jak miałabym to zrobić? 

Kobieta prowadzi mnie do mieszkania na piętrze. W drzwiach staje inna starsza osoba.

Reklama

- Czy nam przeszkadza ten hałas? Trudno do niego się przyzwyczaić. Ale nie tylko o hałas chodzi. Postawiono nowe ławki, posadzono drzewa, zieleń. Na tym placu wszystko młodym przeszkadza. Dewastują. Połamali drzewa, powyrywali deski. Potrzebny jest jakiś nadzór. Kiedy dzwonię na policję, rzadko reagują. Traktują nas jakbyśmy mieli jakąś fiksację - mówi.

Kolejne drzwi otwiera mężczyzna. Właśnie po nocnej zmianie wrócił z pracy.

- Te ryki silników i z rur wydechowych to katastrofa! Właściwie naprzeciwko tego miejsca mieszka moja mama. Przechodzi tam prawdziwą gehennę. Czy zgłaszamy takie incydenty? Policja przyjedzie raz na ileś a i tak nic to nie daje.

Reklama

Następną rozmówczynią jest młoda lokatorka z budynku obok. Ma małe dzieci.

- Najgorsze jest, że te wszystkie dzikie ewolucje odbywają się w porach nocnych. Zwykle zaczynają się o 20. Ten jazgot roznosi się po całym mieszkaniu. Dzieci budzą się z płaczem. Bywa, że codziennie się tam coś dzieje, ale głównie w weekendy i święta. Nie wspomnę o wakacjach. Czy zgłaszamy to? Przestaliśmy. Nie ma nadziei. Z sąsiedniego bloku przy Kościuszki zgłaszali i nic z tego nie wyszło. Jak zwykle rozeszło się po kościach.

Reklama

Na klatce schodowej zagajam kolejnego mieszkańca tego samego budynku.

- Ze względu na ten hałas mam wszystkie okna pozamykane. Nawet w upalne wieczory. Niemożliwy pisk z tego centrum handlowego dochodzi. Policjanci? Oni sami się boją. W kwietniu podjechał radiowóz, te młode łebki tak zaczęły do nich się sadzić, że po krótkiej wymianie zdań policja się wycofała. 

Zdaniem rzecznika policji Dariusza Kaczmarka niektórzy lokatorzy z budynków znajdujących się w pobliżu galerii, na wysokości ul. Kościuszki chcieli by aby policjanci pełnili służbę w tym rejonie nieustannie.

Reklama

- W momencie ujawnienia pojazdu zakłócającego ciszę nocną, każdą podobną interwencję zgłaszać można pod numerem 112. Policjanci wydziału ruchu drogowego w stałych zadaniach do służby mają przypisane patrolowanie i dbanie o porządek publiczny w tym rejonie - mówi rzecznik policji Dariusz Kaczmarek. - A każda osoba w przypadku ujawnienia niewłaściwego zachowania kierowcy może dokonać zgłoszenia pod numerem alarmowym 112.

Częścią terenu Galerii Metalurgia zarządza właściciel Stanisław Tarkowski. - Obecnie jestem właścicielem tylko niewielkiej części tego terenu. Reszta należy do Intermarche, Brico i prywatnych właścicieli. Znaczną część terenu posiada prezydent miasta Jarosław Ferenc, który przejął ją w 2016 roku. To do niego należą drogi i ulice - mówi.

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/05/2024 08:19
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Stefek - niezalogowany 2024-05-08 21:58:23

    Sprawa jest bardzo prosta. Wystarczy zamontować progi zwalniające i skończą się bączki i drifty. Nic prostszego, do dzieła.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • No tak - niezalogowany 2024-05-09 07:59:45

    Od lat tam się dzieje, a pismaki rychło w czas połapali temat

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jacula - niezalogowany 2024-05-09 09:50:20

    Polska w pigulce, wszyscy o tym wiedza, ale milicja i tak nic nie robi. Lepiej lapac za piwko w parku albo za brak maseczki.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości