W niedzielę 16 maja dyżurny radomszczańskiej straży pożarnej został poproszony o niecodzienną pomoc: o ratunek dla kota.
Do zdarzenia doszło w niedzielę w parku Świętojańskim. Zwierzę, którego właściciel zgłosił się do straży pożarnej z prośbą o pomoc, było ubrane w obrożę i smycz. Niestety, kot jak to kot, wszedł na drzewo. I być może pomoc straży nie byłaby potrzebna, gdyby nie owa nieszczęsna smycz, która zaplątała się w gałęziach. Zwierzę zostało przez nią uwięzione na dużej wysokości. Nieodzowna okazała się pomoc strażaków.
- Gdyby nie ta smycz, to moglibyśmy sobie ganiać za kotem - śmiali się strażacy obecni na miejscu zdarzenia. - Zaplątał się w gałęzie i przez to nie mógł zejść - mówili strażacy, którzy uratowali kota.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze