Otrzymaliśmy list od ucznia III klasy jednego z radomszczańskich gimnazjów. W sprawie trwającego drugi dzień strajku nauczycieli. To głos tych, którzy wciąż nie wiedzą, co wydarzy się jutro o 9 rano. O tej godzinie powinien rozpocząć się egzamin gimnazjalny

Wydarzyło się coś, co absolutnie nie miało prawa się wydarzyć. Oto i ponad pół miliona nauczycieli – historyków, polonistów, chemików, fizyków, geografów, wuefistów, a nawet katechetów - przystąpiło do ogólnopolskiego strajku oświatowej braci.
Lata niedoróbek, marginalizowania roli edukacji i ogólnego badziewia oświatowego doprowadziły do tego, że dziś, 8 kwietnia, tysiące wkurzonych (żeby nie użyć mocniejszych słów) belfrów rozpoczęło – chyba największy w historii – protest nauczycieli. Sytuacja od dawna była zła, ale dopiero reforma edukacji z 2017 roku (i wiążące się z nią pośpiesznie wprowadzanie napisanej na kolanie podstawy programowej) przelała czarę goryczy.
Nie pomogło z pewnością także butne zachowanie obecnego rządu, który z jednej strony nie szczędził pieniędzy na liczne programy socjalne, a z drugiej ciągle powtarzał: „Nie mamy pieniędzy na wasze podwyżki”. To się po prostu musiało tak skończyć. Szczerze powiedziawszy, nie wiem czy popieram strajk. Wiem natomiast, że nauczyciele czują się oszukani i zignorowani.
A"propos programów socjalnych – PiS rozdaje także pieniądze, których nie ma i być może miał nie będzie: tak jest na przykład z osławionym ostatnimi czasy pomysłem „Krowoświnia+”, który to pomysł pokryty ma być ze środków pozyskanych od Unii Europejskiej. Problem jednak leży w tym, że wcale nie jest pewnym, czy Polska otrzyma te pieniądze.
My, uczniowie, nie za bardzo wiemy, co teraz ze sobą począć. Powiew wolności, który poczuliśmy na zaledwie kilka dni przed końcowymi egzaminami przeplata się z ciągłym niepokojem o to, co przyniesie następny dzień. Nie mówię tu o lekcjach – pal licho lekcje, kogo one obchodzą? Wszyscy jesteśmy przeszczęśliwi, że nie musimy iść do szkoły.
Co jednak będzie z egzaminami? Czy odbędą się w terminie? A jeśli tak, to kto zasiądzie w komisjach? Emerytowani nauczyciele? Studenci pedagogiki? Czy może pójdziemy jeszcze dalej – randomowi ludzie z ulicy? A jeśli jednak się nie odbędzie? Co wtedy? Kiedy napiszemy nasze egzaminy?
Ilość pytań jest zbyt duża w stosunku do liczby odpowiedzi. Z każdej strony słyszymy to samo: nie wiem, nie mam pojęcia, się zobaczy, będzie dobrze… A my chcemy wiedzieć. Konkretnie. Bez wykrętów.
Sytuacji nie poprawia fakt, że MEN wydaje się nie mieć jakiejkolwiek kontroli nad sytuacją. Ministerstwo liczy na to, że nauczyciele szybko zmiękną i wrócą do pracy, a związki – że wezmą rządzących na przeczekanie. Strony trzymają się we wzajemnym szachu i nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie cokolwiek miało się zmienić.
To nie ma znaczenia ile razy Pani Minister powtórzy, że jest dobrze i wszystko będzie w porządku. Wbrew bowiem obiegowej opinii kłamstwo powtórzone tysiąc razy wcale nie staje się prawdą. Mamy dość udawania, że nic się nie stało. Że nie wykonano wadliwej i przeładowanej materiałem podstawy programowej dla klasy siódmej i ósmej. Że nie zmniejszono naszych szans na dostanie się do wymarzonej szkoły. Że nie zniszczono prawie dwudziestoletniego dorobku edukacyjnego gimnazjum, które – choć oczywiście mocno niedoskonałe – dawały podstawę do ich dalszego rozwoju w przyszłości.
Czekamy z niecierpliwością na kolejny dzień strajku. Na przełom, na jakikolwiek gest dobrej woli. Nadzieja – choć być może i jest matką głupich – umiera ostatnia.
UCZEŃ KLASY III RADOMSZCZAŃSKIEGO GIMNAZJUM
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze