To było starcie Jarosław Ferenc kontra Michał Spólnicki. To ta dwójka dyskutowała o referendum w sprawie spalarni.
Na dzisiejszej sesji Rady Miasta przegłosowano uchwałę w sprawie referendum, drugiego w historii miasta. Odbędzie się 9 lutego, a mieszkańcy odpowiedzą na kilka pytań.
Najważniejsze to to o budowę spalarni, która ma powstać przy Prymasa Wyszyńskiego, a inwestorem jest Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej. Ale będą także te o drzewa na placu 3 Maja czy lokowanie w strefie rewitalizacji instalacji przetwarzania odpadów.
Radny Koalicji Obywatelskiej podpisany jako autor uchwały o referendum Michał Spólnicki omówił jej zapisy i dodał, że ma nadzieję, że prezydent Jarosław Ferenc dotrzyma słowa i tak jak powiedział na konferencji prasowej uzna wyniki referendum.
Prezydent odpowiedział, że nigdy, i można to sprawdzić na nagraniach, nie zapowiadał, że uzna wyniki referendum w sprawie spalarni za wiążące bez względu na frekwencję. Żeby było ono ważne, do urn musi pójść 30 procent uprawnionych do głosowania.
Podkreślił, że wszyscy muszą w kampanii referendalnej walczyć o to, by jak najwięcej radomszczan poszło odpowiedzieć na pytania.
- Jeśli nie pójdą, to będzie znaczyło, że tych mieszkańców ta sprawa nie interesuje.
Spólniki odparł, że nie mówił, że prezydent uzna wyniki bez względu na frekwencję, ale uzna je za wiążące niezależnie od wyniku, co należy wprost rozumieć, że nawet jeśli głosujących będzie mniej, to prezydent uzna ich wolę.
Do dyskusji włączył się jeszcze radny PiS-u Andrzej Kucharski, który porównał je do referendum z 1946 roku - 3xTAK. I określił pytanie o drzewa i składowiska, jako niepotrzebne i nieprecyzyjne.
Za nieprecyzyjne i mające zmusić radnych PiS-u do głosowania przeciw, czyli celowe działanie, uznał je także radny tej partii Bartłomiej Biskup.
A potem było głosowanie, w których 12 radnych było za, 1 przeciw, 8 wstrzymało się.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze