Reklama

Sucharskiego i Poprzeczna. Mieszkańcy: mamy dość wypadków i TIR-ów

Jutro Rafał Dębski, miejski radny Koalicji Obywatelskiej, złoży pisemny wniosek, by prezydent Jarosław Ferenc znalazł w budżecie pieniądze na przebudowę skrzyżowania Sucharskiego z Poprzeczną. Tego, na którym co jakiś czas dochodzi do stłuczki albo wypadku. I kiedy co jakiś czas jakiś rozbity samochód zatrzymuje się na którymś z ogrodzeń. Mamy dość, mówią mieszkańcy.

Poniedziałek, kwadrans po 16. Ruch w tym miejscu momentami naprawdę jest duży. Ciężarówki jadą z każdej strony, nie brakuje aut osobowych. Kierowcy jadący Sucharskiego na wprost raczej nie zwalniają. A ci jadący Poprzeczną nie zawsze zatrzymują się przez wjazdem na skrzyżowanie, choć mają obowiązek, o czym informuje ich znak STOP.

Właśnie z tego powodu, wymuszenia pierwszeństwa przejazdu, najczęściej dochodzi tu do zderzeń. Zdarza się, że auta wpadają na ogrodzenia posesji położonych tuż przy skrzyżowaniu.

Reklama

Po 16.30 w pobliżu skrzyżowania zbiera się spora grupa mieszkańców, są też radni KO, Rafał DębskiPiotr Lisowski Łukasz Więcek. Dębski infomuje, że już rok temu pisał do prezydenta Jarosława Ferenca tej sprawie, ale nic się nie zmieniło. W ręku ma kolejne pismo, złoży jutro we wtorek w urzędzie miasta. Ma nadzieję, że dzięki mediom tym razem będzie inaczej.

Jeden z mieszkańców mówi o TIR-ach. - Kiedy się to wprowadzałem to było ciche i spokojne miejsce. Teraz nie da się tu żyć - wymienia cieżarówki bez kontenerów, z kontenerami i ładunkiem, które jeżdża praktycznie cały czas. I rzeczywiście, w ciągu kilkunastu minut można ich naliczyć nie kilka, a właśnie kilknaście. 

Reklama

Ktoś wskazuje na pasy namalowane na jezdni specjalną strukturalną farbą. - Kiedy przejeżdża po tym rozpędzona ciężarówka wszystko w domu się trzęsie. Trudno w to uwierzyć, ale nawet żarówki są w stanie się same wykręcić - podkreśla.

O hałasie, który nie daje nikomu odpocząć, mówią też inni. I o tym, że po ostatnim wypadku sprzed kilku tygodni znak STOP był prowizoryczny, nowy ustawiono dopiero dzisiaj. I że tego znaku i tak nie widzą, dlatego wielu kierowców przejeżdżając przez Sucharskiego, w ogóle się nie zatrzymuje. To oni jadąc Sucharskiego zwalniają, bo wiedzą co się może wydarzyć. No i że kilku ludzi już tu zginęło, nie ma na co czekać. Zwłaszcza, że oni boją się wyjść na swoje podwórka, bo w każdej chwili może dojść do kolejnego wypadku, a samochód zatrzyma się na którejś posesji. Lepiej być wtedy w domu niż na chodniku czy właśnie kosić trawę. Oni mają już tego dość.

Reklama

Mają kilka pomysłów, jak sytuację poprawić. Po pierwsze skierować TIR-y na obwodnicę. Po drugie na drodze wlotowej do miasta, czyli Sucharskiego, postawić fotoradar, co nauczyłoby kierowców bezpieczniejszej jazdy. I po trzecie zainwestować w sygnalizację świetlną na skrzyżowaniu.

- Na Tysiąclecia i Prymasa Wyszyńskiego to się sprawdziło. W jednym roku wykonano dokumentację, w kolejnym zbudowano światła. Teraz do stłuczek dochodzi tam o wiele rzadziej - mówi Dębski. - Pierwszy krok to wniosek, będziemy czekać na kolejny ze strony władzy wykonawczej, czyli prezydenta Jarosława Ferenca, który powinien zabezpieczyć środki.

Reklama


Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości