- Do tego, że nasze miasto nie jest liderem innowacji, już się niestety przyzwyczaiłem. Nowości poprawiające komfort życia mieszkańców Radomska docierają do nas z pięcioletnim opóźnieniem. Trendy, przetestowane przez inne miasta, powielamy bezrefleksyjnie – nawet nie próbując korzystać z doświadczeń poprzedników – a do tego przyzwyczaić się nie chcę i nie mogę - napisał dzisiaj na swoim Facebooku radny Koalicji Obywatelskiej Rafał Dębski.
Radny, który do maja 2021 roku był w koalicji z prezydentem, a od tamtego czasu jest w opozycji, nie traci okazji. Tym razem chodzi o wycinkę, betonozę i przystanki, które nazywa piekarnikami.
- O wszechobecnej betonozie, zwłaszcza w centrum Radomska, napisano już wiele. Masowa wycinka starych drzew, morze kostki brukowej, a potem zdjęcie ludzi próbujących znaleźć chwilową ulgę w cieniu rachitycznych drzewek na ul. Reymonta, które pewnie widzieliśmy już wszyscy. A co prezydent Ferenc proponuje nam wobec nadchodzącej kolejnej fali upałów i gorących wakacyjnych dni? Przystanki piekarniki! - pisze dzisiaj na swoim profilu.
I dodaje: - Cieplarniane warunki, darmowa sauna, ironiczne komentarze można by mnożyć, ale w centrum (i pewnie nie tylko tak) ludzie po prostu się męczą czekając na autobus MPK. Wytchnienia przed upałem trudno szukać w mikrym cieniu przezroczystej wiaty, potęgującej efekt nasłonecznionego, granitowego chodnika.
Ma jednak propozycję - zielone przystanki, takie jak te w Radomiu.
- Estetyczne nawet po pierwszej fali lipcowych upałów, dające przyjemny cień, magazynujące wodę opadową i filtrujące powietrze. Panie prezydencie, może czas zabrać się do pracy i zaproponować mieszkańcom, którzy już są przemęczeniu upałami, coś więcej niż kurtynę wodną? - zwraca się radny Dębski do prezydenta Ferenca. - A może warto trochę dłużej pomyśleć nad sensem wprowadzanych rozwiązań, planując kolejne wycinki i betonowania szumnie nazywane „rewitalizacją”?
Nowe przystanki to część projektu, na które miasto pozyskało środki unijne. Oprócz nowych wiat zamontowano także elektroniczne tablice z rozkładami jazdy, z których korzystać mogą również osoby niewidome, po wciśnięciu przycisku lektor podaje czas przyjazdu autobusów kolejnych linii.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"Zielenina" na przystankach MPK jest tak potrzebna jak krowie na ogonie elektryczny dzwonek! Nie widać, co w środku, więc menele mogą się spokojnie napić a i olać ciepłym moczem wnętrze. Mało tego, przy wszechobecnym syfie na ulicach (przykładem celującym jest tu ul. Kościuszki - od Radomki do przejazdu - STRONA NIEPARZYSTA), schnące badyle okalające taki przystanek, będą walały się w najbliższym otoczeniu, bo przecież sprzątać nie ma komu I NIKT O TO NIE DBA! Jak to jest, że w tym mieście jest tyle zaniedbanych ulic? Przecież jest podział na miejskie, powiatowe, wojewódzkie, itd. a "sławny" Wydział Bezpieczeństwa i Porządku, ne kwapi się do podjęcia właściwych działań. Jak długo ta "kupa" zgniłych desek przy z biegu Brzeźnickiej i Matejki, będzie straszyć? To już trwa chyba rok... Więcej takich "pomysłów" a zarośniemy niebawem jak zapomniany grób nieznanego żołnierza.
Pewne aspekty wykwintności urbanistycznej uzależnione są od kultury tubylców danej miejscowości. A inne od funduszy i konkursów. Zapewne taki przystanek ozdobiony zielenią, jest droższy niż ten co w mieście widać, kolejną sprawą jest czy taki przystanek przeżyje nietypowych ludzi, którzy mogą a nie muszą, zniszczyć czy skraść jej elementy. Monitoring w mieście jest, a czy odpowiednie służby działają, tak jak mają działać?. Oglądałem zdjęcia miasta z przedziału lat 70-90, powiem że nasunęły się dwa obrazy, tego co pasuje, i nie pasuje, mierząc obecnymi czasami, tu i teraz. Więc napiszę tylko co mi pasowało, to właśnie zieleń. Ona była tak dobrze usytułowana że, to perełki. Teraz to jest dno betonowe. Nie wiem co ludzie widzą w wycince drzew i usuwanie zieleni, pod pseudo zieleń. To powinno się skończyć, ponieważ przyjdzie dzień kiedy to obywatele się obudzą i zrobią z tym porządek, a konsekwencje poniosą winowajcy. Bo tak nie może być.
"Zielenina" na przystankach MPK jest tak potrzebna jak krowie na ogonie elektryczny dzwonek! Nie widać, co w środku, więc menele mogą się spokojnie napić a i olać ciepłym moczem wnętrze. Mało tego, przy wszechobecnym syfie na ulicach (przykładem celującym jest tu ul. Kościuszki - od Radomki do przejazdu - STRONA NIEPARZYSTA), schnące badyle okalające taki przystanek, będą walały się w najbliższym otoczeniu, bo przecież sprzątać nie ma komu I NIKT O TO NIE DBA! Jak to jest, że w tym mieście jest tyle zaniedbanych ulic? Przecież jest podział na miejskie, powiatowe, wojewódzkie, itd. a "sławny" Wydział Bezpieczeństwa i Porządku, ne kwapi się do podjęcia właściwych działań. Jak długo ta "kupa" zgniłych desek przy z biegu Brzeźnickiej i Matejki, będzie straszyć? To już trwa chyba rok... Więcej takich "pomysłów" a zarośniemy niebawem jak zapomniany grób nieznanego żołnierza.
Pewne aspekty wykwintności urbanistycznej uzależnione są od kultury tubylców danej miejscowości. A inne od funduszy i konkursów. Zapewne taki przystanek ozdobiony zielenią, jest droższy niż ten co w mieście widać, kolejną sprawą jest czy taki przystanek przeżyje nietypowych ludzi, którzy mogą a nie muszą, zniszczyć czy skraść jej elementy. Monitoring w mieście jest, a czy odpowiednie służby działają, tak jak mają działać?. Oglądałem zdjęcia miasta z przedziału lat 70-90, powiem że nasunęły się dwa obrazy, tego co pasuje, i nie pasuje, mierząc obecnymi czasami, tu i teraz. Więc napiszę tylko co mi pasowało, to właśnie zieleń. Ona była tak dobrze usytułowana że, to perełki. Teraz to jest dno betonowe. Nie wiem co ludzie widzą w wycince drzew i usuwanie zieleni, pod pseudo zieleń. To powinno się skończyć, ponieważ przyjdzie dzień kiedy to obywatele się obudzą i zrobią z tym porządek, a konsekwencje poniosą winowajcy. Bo tak nie może być.