[2012] „Nie -ACTA!”, „Kto nie skacze, ten za ACTA”, ale też „Donek, matole, skąd będziesz ściągał pornole!”. Takie hasła, wykrzykiwane głównie przez młodych ludzi, można było usłyszeć podczas demonstracji zorganizowanej na placu 3 Maja
Wzorem innych miast młodzi ludzie zwołali się głównie przez internet. Z czasem demonstracja, która z założenia miała być sprzeciwem wobec podpisania przez Polskę porozumienia ACTA, zaczęła się przeradzać w demonstrację polityczną. Podobne protesty odbywały się w wielu miejscach w kraju.
Według protestujących, umowa ta, która ma służyć walce z piractwem w internecie oraz handlem podróbkami, może naruszać prawo do informacji i wolności słowa.
W centrum Radomska, na placu 3 Maja, zgromadziło się ok. 200 osób. Młodzi ludzie przynieśli transparenty, narodowe flagi, głośno wyrażali swój protest. W środę wieczorem słychać ich było daleko poza centrum miasta. Co ich połączyło?
- Chcieliśmy zaprotestować przeciwko ratyfikowaniu przez rząd traktatu ACTA. To jest dla nas bardzo poruszające. Sam traktat jest bardzo nieprecyzyjny, stwarza ogromne pole do nadużyć - mówi jeden z organizatorów Paweł Gałwa.
W podobnym tonie wypowiadali się inni protestujący. - Mnie osobiście najbardziej denerwuje fakt, że polski rząd próbował wprowadzić ACTA tylnymi drzwiami - mówił kilkunastoletni chłopak. Ktoś starszy komentował to inaczej. - Ustalenia ACTA są tak niejasne, że pozwalają np. odcinać od internetu nie przez sąd, a przez firmy, i to jest paranoja. Zgromadzenie było legalne, o czym jeszcze na placu mówił Damian Noremberg z radomszczańskiego urzędu miasta. - Organizatorzy wystąpili o zgodę i taką zgodę uzyskali. Są poinformowane wszystkie służby bezpieczeństwa. To zgromadzenie, póki nie dzieje się nic złego, jest w pełni legalne - mówił Noremberg.
Wkrótce jednak sytuacja zaczęła się zmieniać. Do megafonu podchodzili różni ludzie z tłumu. I tak można było usłyszeć pytanie: - Dlaczego codziennie słyszymy o Smoleńsku! Nie ma dnia, żebym nie czytał na pasku o tej sprawie. Czy nie ma rzeczy ważniejszych?
Ktoś inny krzyczał: - Precz z komuną!
A jeszcze inny ktoś pytał: - Chciałbym poruszyć kwestię niezwiązaną z ACTA, chodzi mi o paliwa. Kilka lat temu kosztowały 3,50, a teraz 5,80, 5,90 i rząd nic z tym nie robi. Tak samo wiek emerytalny. Może teraz nas to nie dotyczy. Nie widzę tutaj osób starszych, w wieku emerytalnym, ale w końcu będzie nas to dotyczyć, bo my tych emerytur nie dożyjemy. Zdechniemy z głodu. Emerytury już teraz są głodowe - mówił jeden z młodych ludzi.
- Internet to medium, gdzie jeszcze ludzie mówią prawdę. Jeżeli to nam odetną, to będą nam mówili takie głupoty, a my będziemy w to wierzyć! Będziemy pracować od świtu do nocy, a nie będzie nas stać na chrust do pieca - krzyczał młody mężczyzna. - Gdzie jest demokracja?! - pytał ktoś z tłumu.
- Nie ma demokracji, kolego, jest cały czas podcinana. Skończyła się dawno temu - odpowiadał ktoś do megafonu.
Zgodnie z planem demonstrację na placu 3 Maja po przeszło godzinie rozwiązano.
Części młodych ludzi najwyraźniej to nie zadowoliło. Po rozwiązaniu się demonstracji grupa ok. 100 osób przeszła ulicami miasta. Doszli m.in. pod urząd miasta. Później próbowali dojść… do domu prezydent Anny Milczanowskiej. W ulicę, gdzie znajduje się jej dom, wcześniej wjechały policyjne samochody. Podczas marszu kilku manifestujących ukarano mandatami, m.in. za używanie wulgarnych słów czy łamanie przepisów ruchu drogowego. Zatrzymano też dwóch nieletnich. Policjanci prowadzą postępowanie wyjaśniające czy demonstracja, która przeszła ulicami miasta, była legalna i czy brali w niej udział organizatorzy zgromadzenia na placu.
- Liczyłam się z tym, że manifestujący mogą chcieć się ze mną spotkać. Dlatego pytaliśmy organizatorów czy mam w czasie manifestacji być w urzędzie. Odpowiedziano, że absolutnie nie jest to konieczne. Mówiono też, że ewentualnie na drugi dzień zostanie na moje ręce złożona petycja. Gdyby ci młodzi ludzie wyrazili chęć, to byłabym w urzędzie i tam spotkałabym się z demonstrującymi - mówi prezydent Anna Milczanowska.
Jolanta Dąbrowska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze