Reklama

Poszukiwania grobu Warszyca. Pojawiły się nowe okoliczności

Stanisław Sojczyński i żołnierze Konspiracyjnego Wojska Polskiego upamiętniani są na różne sposoby. W przypadku samego dowódcy i kilku jego żołnierzy dopełnieniem wszystkiego byłoby odnalezienie jego grobu i pochowanie go z należnymi honorami. Póki co jest to niemożliwe, bo nie wiadomo, gdzie komunistyczni oprawcy ciała dowódcy i kilku jego współpracowników pochowali

Tomasz Nowak, ton@radomszczanska.pl

Poszukiwania grobu „Warszyca” mają już swoją kilkuletnią historię. Wszystko wskazuje, że został pochowany tuż po wykonaniu na nim egzekucji 19 lutego 1947 r. na łódzkim poligonie Brus. Problem w tym, że nie wiadomo dokładnie, w którym miejscu. Bo dawny poligon to duży obszar. Miejsce to do wykonywania wyroków śmierci i pochówków ich ofiar wykorzystywali już Niemcy w czasie II wojny światowej, a po nich komuniści. Wiadomo było, że kilkadziesiąt lat po wojnie wciąż leżą tam ofiary obu totalitaryzmów. Oczywiście miejsca te nie były w żaden sposób oznakowane, nie było wyznaczonego jakiegoś jednego miejsca, gdzie zamordowanych chowano. By odnaleźć ludzkie szczątki trzeba było szukać po omacku, liczyć na łut szczęścia. Była to praca dla archeologów.

Reklama

Prace archeologiczne prowadzono od 2008 r. Zajmowali się tym łódzcy archeolodzy na podstawie umowy z władzami Łodzi. W latach 2008-2009 kierował nimi prof. Marian Głosek z Instytutu Archeologii UŁ z pomocą dra Piotra A. Nowakowskiego i dra Olgierda Ławrynowicza. Następnie w latach 2010-2016 badania na tym stanowisku prowadził Piotr A. Nowakowski. W momencie odnajdywania mogił miejsca te były obejmowane śledztwem przez prokuratorów z Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Łodzi. Sam IPN w tym czasie nie inicjował tu poszukiwań.

Odnaleziono 6 masowych grobów, w których znajdowały się szczątki ofiar terroru niemieckiego. Natomiast w jednym znaleziono 4 ciała czterech osób i pochówek ten należy łączyć z represjami z okresu powojennego. W trakcie badań sprowadzono centralną część poligonu, gdzie przeprowadzano egzekucje i chowano rozstrzelanych. Przebadano również teren po drugiej stronie ul. Konstantynowskiej, gdzie według świadków również dokonywano rozstrzeliwań. Od 2008 do 2016 r. archeolodzy na przebadanej części odnaleźli szczątki 113 osób. Wśród nich wciąż nie było tych, na których nam najbardziej zależy. Stanisław Sojczyński nadal pozostaje pochowany w jakiejś nieznanej mogile.

Reklama

W 2016 r. prac zaprzestano. Łódzki magistrat, który miał swoje plany co do fragmentu tego terenu. W części miał być przeznaczony pod zabudowę, na reszcie miał powstać park. Potem Łódź odstąpiła od tych planów. Miasto nie miało więc interesu w prowadzeniu dalszych badań. Na kilka lat zostały one zawieszone. Tym bardziej, że nie pojawiały się żadne wiarygodne przesłanki wskazujące, gdzie by można jeszcze szukać.

W ubiegłym roku w ramach współpracy IPN z Instytut Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego oraz Miastem Łódź prace na poligonie wznowiono. Wówczas nie udało się jednak odnaleźć żadnych mogił. Kolejną próbę podjęto w tym roku. Prace trwały 6 tygodni począwszy od 24 maja do 1 lipca. Zaplanowane roboty na ten rok właśnie zakończono.

Reklama

- Celem badań było odnalezienie grobów ofiar terroru niemieckiego i komunistycznego, w szczególności Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca” i siedmiu innych żołnierzy Konspiracyjnego Wojska Polskiego straconych na mocy wyroku Wojskowego Sądu Rejonowego w Łodzi z 19 lutego 1947 r. - mówi dr Krzysztof Latocha z Wieloosobowego Stanowisko do spraw Poszukiwań i Identyfikacji IPN w Łodzi. I wyjaśnia, jak tym razem badacze podeszli do zadania.

Nie szukano w ciemno. Do tej pory w pracach kierowano się zeznaniami Henryka Szweda, prokuratora, który był obecny podczas egzekucji Stanisława Sojczyńskiego i 7 innych żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Dawnego prokuratora przesłuchano w 1993 r., ale we wskazanych przez niego miejscach nic nie znaleziono. Stało się tak prawdopodobnie dlatego, że na przełomie lat 60. i 70. teren poligonu przebudowano. Powstały nowe obiekty, przy ówczesnych pracach mogło też dojść do zniszczenia pochówków. W ostatnim czasie pojawiła się jednak iskierka nadziei.

Reklama

- Na podstawie nowych źródeł, jakimi są wojskowe zdjęcia lotnicze, wytyczono zupełnie nowy obszar badawczy. Pracownicy Biura Poszukiwań i Identyfikacji pozyskali z Centralnego Archiwum Wojskowego zdjęcia lotnicze poligonu z różnych okresów Polski Ludowej. Udało się również ściągnąć z amerykańskiego archiwum zdjęcia tego obszaru z 1942 r. Na ich podstawie wytypowano zupełnie nowy obszar badawczy, znajdujący się z przodu strzelnicy do broni długiej. Sporządzony został szczegółowy zarys obwałowań strzelnicy, pokazujący stan na 1949 r. na podkładzie ortofotomapy z 2021 r. Przy pomocy specjalnego odbiornika GPS uchwycono punkty skrajne następujących obiektów: dwa kulochwyty strzelnicy do broni krótkiej, budynek przy strzelnicy do broni krótkiej, główny budynek strzelnicy, droga dojazdowa do głównego budynku strzelnicy. Dzięki powojennym zdjęciom lotniczym pracownikom IPN udało się jednak odtworzyć właściwe ukształtowanie tego terenu, odpowiadające momentowi egzekucji z 1947 r. - mówi Krzysztof Latocha.

Prace prowadzono przy współpracy z archeologami z Uniwersytetu Łódzkiego, a w wykopaliskach pomagali studenci archeologii. Przez 6 tygodni przebadano rozległy teren o powierzchni blisko 52 arów. Badania prowadzono przy użyciu ciężkiego sprzętu, tj. koparko-ładowarki i minikoparki. Polegały na tworzeniu szeroko płaszczyznowych wykopów. Usuwano nasypane pod koniec lat 60. wały i kulochwyty w celu zbadania terenu znajdującego się pod nimi. W ich wyniku odnaleziono niepełny szkielet należący do jednej osoby. Szczątki nie leżały w ziemi w układzie anatomicznym, tak jak je pochowano, ale były przemieszane. Prawdopodobnie natrafiono na nie w latach 60. i 70. podczas prac ziemnych na poligonie. Wtedy grób został zniszczony, ziemia z niego wraz ze szczątkami posłużyła do usypania jednego z wałów strzelnicy do broni długiej.

Reklama

Szczątki zostały zabezpieczone, poddane oględzinom antropologicznym, podczas których pobrano materiał kostny do dalszych badań genetycznych. Teraz trzeba czekać na wyniki badań genetycznych. - Badania genetyczne odnalezionych szczątków ludzkich to proces złożony i czasochłonny. Zwłaszcza gdy typowana jest więcej niż jedna ofiara, to takie badania mogą zająć ponad rok - wyjaśnia dr Latocha. Zapewnia też, że badania archeologiczne zostaną wznowione. - W przyszłym roku planowany jest kolejny etap prac poszukiwawczych i odsłonięcie dalszych fragmentów strzelnicy na Brusie w Łodzi - dodaje.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości