Reklama

Czytelniczka: - Miał na sobie mocno zniszczone, brudne ubranie. Z porwanych spodni wystawały gołe uda

Wydawałoby się, że wystarczy tylko jeden telefon pod numer 112, 997 lub 986, by uchronić kogoś od wychłodzenia i uratować komuś życie. Informację o osobach bezdomnych potrzebujących pomocy, można także przekazywać za pośrednictwem Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa. Tymczasem rzeczywistość bywa bardziej skomplikowana.

Czytelniczka: - Wracając  z pracy do domu zauważyłam około czterdziestoparoletniego bezdomnego. Mężczyzna był mocno zaniedbany. Stał na ulicy Reymonta i kurczowo ściskał aluminiową puszkę z piwem. Miał na sobie mocno zniszczone, brudne ubranie. Z porwanych spodni wystawały gołe uda. Przy minusowej temperaturze i obecnej pogodzie psa z budy by nikt nie wyrzucił, a tu taki obrazek. Od samego patrzenia, zmroziło mnie na ten widok. Minęłam tego człowieka nie odrywając wzroku. Obojętnie przeszło jeszcze kilka osób. Przez chwilę biłam się z myślami. Kilka kroków dalej postanowiłam zareagować. Nie mogłam przecież zostawić człowieka w potrzebie. Pomyślałam, że to wręcz mój obowiązek. Długo nie czekając zadzwoniłam na komendę policji. Obiecali, że będą interweniować. Ulżyło. Przynajmniej mam czyste sumienie. Wygrał ludzki odruch.

Podinspektor Aneta Wlazłowska przyznaje, że w poniedziałek 17 lutego chwilę po godzinie 15, do Komendy Powiatowej Policji wpłynęło zgłoszenie o bezdomnym potrzebującym pomocy. Na ul. Reymonta udał się więc patrol.

Reklama

- To normalne, że ludzie są wrażliwi na ludzki los. Zwłaszcza teraz, biorąc pod uwagę niskie temperatury panujące w chwili obecnej. Osoba zgłaszająca chciała pomóc drugiemu człowiekowi, tym samym wzywając patrol policji - mówi podinspektor Aneta Wlazłowska.

Na miejsce pojechał dzielnicowy. W centrum Radomska zastał osobę w kryzysie bezdomności.

- Mężczyzna powiedział policjantom, że sam sobie poradzi. Tłumaczył, ze żyje tak już od wielu lat i nie potrzebuje żadnej pomocy. Ani medycznej, ani naszej. Do noclegowni też nie chciał jechać, ze względu na to, że był pod wpływem alkoholu. Doskonale wie, jakie panują tam zasady i nie będzie się do nich stosował - dodaje podinspektor.

Reklama

W tej sytuacja rozkłada bezradnie ręce. Gdyż nie może takiego człowieka w żaden sposób pozbawić wolności, bo to są jego życiowe decyzje.

Po wylegitymowaniu, policjanci musieli wypuścić mężczyznę. Poprosili, by w takim razie udał się w jakieś cieplejsze miejsce. Poszedł do parku na plac 3 Maja.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/02/2025 08:01
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Fujaraki - niezalogowany 2025-02-20 18:05:03

    Pani by lepiej pomogla, jak by panu piwerko postawila, ewentualnie malpeczke. A tak bez ironii, jest tyle miejsc, ktore temu czlowiekowi pomogą, jedynie musi przestac pic alkohol. A to za duzo...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości