Niedawno nadano imię Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca” dworcowi PKP i pociągowi. To przykłady przesadnego uhonorowania tej osoby, co raczej przyniosło odwrotny skutek od zamierzonego. Po drugiej stronie barykady postawił się Grzegorz Drzewowski, który z kolei na łamach „Gazety Radomszczańskiej” z 7 lipca postanowił ująć zasług „Warszycowi”. Też dopuszczając się przy tym przesady
Tomasz Nowak
ton@radomszczanska.pl
W swoim artykule Grzegorz Drzewowski relacjonuje wydarzenia, jakie jego zdaniem miały doprowadzić do pozbawienia „Zbigniewa” dowództwa oddziału leśnego AK. „Była to więc kara za pijaństwo w obozie i zesłanie dla Warszyca. Od tego momentu jego osoba nie pojawia się w partyzanckich wspomnieniach […]”. Dalej mamy stwierdzenia, że Sojczyński nie nosił broni. To odbieram jako zarzut, że nie potrafił jej dla siebie zdobyć.
Pan Drzewowski idzie dalej, twierdząc, że ten najbardziej znany u nas partyzant przez całą okupację ani raz nie oddał strzału. Brak wcześniejszej działalności bojowe......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 91% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze