Reklama

Po dwóch miesiącach jadę tą samą trasą i sprawdzam co się stało z dziurami, które omijałem w lutym

Dokładnie dwa miesiące temu wsiadłem w samochód i przejechałem trochę kilometrów ulicami miasta i nie tylko, żeby przekonać się, w jakim stanie są nasze drogi. Tekst zatytułowaliśmy "Panie, tego się ominąć nie da...". Sprawdziłem, czy po ośmiu tygodniach cokolwiek się zmieniło. Jesteście ciekawi?

Drogi to temat stały jak zimne od kilku lat święta. Te Wielkanocne, bo te Bożego Narodzenia są bez śniegu. A nasze lokalne drogi po zimie są bez asfaltu. Nie dosłownie, ale braki na niektórych są ogromne. Kierowcy albo w te braki wjeżdżają, albo udaj im się je ominąć. Za każdym prawie razem z siarczystym przekleństwem pod nosem. W każdym razie dwa miesiące temu zrobiłem rajd po naszych dziurach i opisałem w Gazecie. A w czwartek 14 kwietnia jeszcze raz wsiadłem w samochód i ruszyłem dokładnie tą samą trasą. Żeby sprawdzić, czy i co się zmieniło. I powiem, że... Nie, jednak po kolei, ulica po ulicy i zakręt po zakręcie. zapraszam.

Wyjeżdżam spod redakcji, z parkingu przy Przedborskiej. W Reymonta. Za skrzyżowaniem z Żeromskiego kilka dziur było, ale teraz są tam łaty. No, może kilka małych wyrw zostało, ale kto by się czepiał. Kocich łbów już nie widać. Prawie. 

Reklama

Warszyca w porządku. Czas na skrzyżowanie z Różaną. Tu była wielka dziura, teraz już załatana. Kolejne były na skrzyżowaniu z Batorego. Też zniknęły. Widać, że patcher był w użyciu. Początek w sumie niezły.

W lewo w Brzeźnicką i w prawo w Pajdaka obok stadionu. I tu pierwszy dylemat - no bo było coś robione czy nie? Niby widać jakby świeże łaty, ale dziury też są. To co, łatali co drugą? Sam nie wiem. W lewo w Grota Roweckiego, i tu wielka wyrwa, którą ostatnio omijałem z jednej, a kierowca z przeciwka z drugiej strony, już nie istnieje. Fajnie.

Reklama

Wracam do Brzeźnickiej, ale jadąc małą uliczką na Kowalowcu widzę, że te boczne jeszcze poczekają na swoją kolej. Dziura na dziurze, łat brak.

O tym, że Kopernika połatana jak kołdra już pisałem. Tu mamy constans. No, może łat trochę więcej, ale wtedy nie liczyłem, więc zostawmy jak wyżej. Niech będzie coś stałego w przyrodzie. O, przepraszam, w drogowych inwestycjach.

No dobrze, powrót do Brzeźnickiej i w prawo w Ciepłą. Kolejna stała - tu było nieźle i tak pozostało. Nawet zapadnięte studzienki, nic mnie nie zaskakuje. 

Reklama

Jadę w prawo w Piłsudskiego i zastanawiam się, czy znów będę musiał bardzo uważać za tablicą oznaczającą, że skończyło się miasto. I niespodzianka. Widać, że było łatane. Droga nierówna, bo jedna łata wyższa, druga niższa, co daje się wyraźnie odczuć, ale nie ma dziur. Brawo! 

A nie, chwileczkę. Za wcześnie to powiedziałem. Kilkaset metrów dalej zaczęły się naprawdę głębokie dziury. Gdybym w nie wjechał wahacz zajęczałby jak na torturach. W najlepszym razie. 

W każdym razie zastanawiam się - drogowcy łatając ominęli? A może załatali, ale już się zepsuło? Przecież łaty to tylko naprawa doraźna, na jakiś czas. Tylko pozostałości po takiej rozkruszonej łacie nie widać. Przecież nie wyparowały... To chyba jednak ominęli albo zlecenie się skończyło. Nie zgadnę.

Reklama

Zresztą zaraz na Szarych Szeregów trzeba uważać, bo dziury są, i to pokaźne. Potem elegancki asfalt na Spacerowej i zaparkowane na całym pasie samochody. Ruch nieduży, łatwo ominąć, ale bezpieczne to nie jest. Rozumiem, że parkować nie ma gdzie, ale przecież ludzie mają podwórka. Nie lepiej na nie wjechać? Z przeciwka jedzie radiowóz, ale zadania najwyraźniej inne, bo mija te auta, a policjanci nie zwracają uwagi.

No dobrze, to teraz w prawo w Piłsudskiego. A tu znane już wszystkim falowanie asfaltu i krzywe studzienki. To miejsce, w którym co jakiś czas pod asfaltem pęka rura i wymywa ziemię. A wtedy powstaje w jezdni wielka wyrwa. Teraz asfalt cały, ale bliższy rollercoasterowi, niż normalnej drodze. Że przesadzam? Może troszeczkę. Tylko troszeczkę.

Reklama

W tym miejscu postanawiam przerwać, trzeba wracać do redakcji. Na innych drogach z mojego drogowego eksperymentu nie było już tak źle, oczywiście oprócz legendarnej Sikorskiego. Tam jednak odbyło się wielkie łatanie. I mieszkańcy mają drogę, która w zdecydowanej większości z łat się składa, niż z normalnego asfaltu. Ale i to tak lepiej - można powiedzieć. Bo jednak po nich lepiej się jeździ niż slalomem do pracy i z pracy, do i ze sklepu. Slalomem to przecież pijani kierowcy jeżdżą. A oni trzeźwi, jak przepisy przykazały. Ale z daleka słabo to wygląda i dla samochodu takie sobie. Nieważne, na razie jest lepiej.

Reklama

Miejsce na parkingu ktoś mi zajął. Muszę samochód dalej zostawić. Nie szkodzi, przejdę się. Pogoda piękna, w sam raz na krótki spacer. Asfaltu na razie mam dość. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Wandzia - niezalogowany 2022-04-18 09:49:25

    Jak się mają dziury na podwórku przed redakcją?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości