- Jeżeli możecie, ostrzeżcie, że po mieście porusza się mężczyzna, obcokrajowiec, który mówi, że potrzebuje pomocy - opowiada pani Wiktoria. Zatrzymała się przy tzw. Winciorku, sklepie przy wyjeździe z Radomska w kierunku Częstochowy, przy DK91. Ponieważ myślała, że stało się coś poważnego.
- Machał rękami, żeby się zatrzymać, wyglądało to dramatycznie - opowiada kobieta. - Mówił bardzo chaotycznie. Że nie działa mu karta kredytowa, że chce wrócić do domu, a nie ma jak. I że da mi bardzo drogi złoty pierścień, bylebym mu dała tylko pieniądze na paliwo. Mówiłam, że nie mam pieniędzy, a on na to, że mogę pojechać na stację zatankować, że bardzo mnie prosi.
Jak mówi pani Wiktoria, mężczyzna jeździ czarnym Mercedesem, ale z emocji nie zapamiętała numerów rejestracyjnych.
- Byłam tak skupiona na próbie mówienia po angielsku, że nie zwróciłam uwagi jakie były. A potem, jak emocje opadły, uświadomiłam sobie, że to oszustwo. Czytałam o tym w internecie. Tylko różnica taka, że ten prosił mnie o jakiekolwiek pieniądze, nie rzucał cen, tylko mówił ile ten pierścień jest warty.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze