Reklama

Pan Jerzy upadł w łazience. Telefon został w pokoju, on nie mógł się ruszyć. Na pomoc czekał kilka godzin

Pan Jerzy był nauczycielem w Publicznej Szkole Podstawowej w Woli Blakowej w gminie Lgota Wielka. Kiedy odszedł na emeryturę pozostał w służbowym mieszkaniu. I jak mówią mieszkańcy tej miejscowości, dobrze sobie radził.

A ponieważ był kawalerem, nie miał rodziny i dzieci, poprosił o pomoc dyrektorkę podstawówki Barbarę Małecką w prozaicznej sprawie. Jednej osobie nie chce się gotować tylko dla siebie, więc od wielu lat korzystał z cateringu, który dowoził obiady do przedszkola w Lgocie. Firma każdego dnia ten jeden obiad dostarczała ten jeden dodatkowy obiad do Woli. Pan Jerzy w porze obiadowej szedł go sobie odebrać, miał już bardzo blisko.
A kiedy czuł się trochę gorzej i akurat tego dnia z domu nie wychodził, uczennice z wolontariatu zanosiły mu posiłek.
- W zdecydowanej większości wypadków przychodził sam, oczywiście od poniedziałku do piątku, w weekendy pl......

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 79% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości