Nasz Czytelnik przysyła zdjęcia i pyta, czy ktoś to wreszcie naprawi czy dopiero wtedy, jak ktoś sobie po ciemku nogę złamie?
Rzeczywiście, chodnik uszkodzony jest poważnie. Betonowe kostki jakby wyrwane wybuchem, pod spodem piach. Jeśli ktoś wieczorem się zagapi i potknie, może nie tylko się przewrócić, i potłuc kolano. Bo upadając może zrobić sobie poważniejszą krzywdę, jeśli np. uderzyłby głową w taką stojącą na sztorc kostkę wystającą pionowo z chodnika.
- Strach pomyśleć - mówi pan Jacek i dodaje, że nie rozumie, dlaczego nikt nie reaguje.
Z daleka można sądzić, że może doszło tu do jakiejś awarii, może ktoś rurę naprawiał, i nie położył chodnika z powrotem. Jednak PGK żadnych rur tu nie naprawiało.
Kiedy podejdzie się bliżej, można powiązać ten stan chodnika ze znajdującym się w pobliżu sklepem meblowym, ewentualnie z fabryką prawie na przeciwko, Famegiem. Bo do obu tych miejsc przyjeżdżają ciężarówki. Z transportem.
I, jak słyszymy, często parkują właśnie na chodniku.
- Jeśli tak było w tym przypadku, jeśli stanęło tu ciężkie auto i chodnik się pod nim zarwał, to kierowca powinien zapłacić za naprawę - mówi pan Jacek. - Bo zniszczył chodnik, który ma służyć pieszym a nie samochodom. I myślę, że dałoby się go namierzyć.
Na razie nic się w tej sprawie nie dzieje. A urząd miasta przygotowuje się do remontu 11 Listopada, na co otrzymał kilka mln zł dotacji z Polskiego Ładu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze