Reklama

Ksiądz do pieca chciał wrzucić stuletni łaciński mszał [Nowak komentuje]

Była sobie w Przedborzu kuna, a konkretnie była sobie umocowana w murze kościoła, tuż przy wejściu. Była to jedna z atrakcji turystycznych miasteczka, wymieniana jako ciekawostka. Stylistycznie to epatowanie słowem „była” zdanie po zdaniu niezbyt dobrze wygląda, ale cóż poradzić? Kuna faktycznie była, bo już jej nie ma. I nie wiadomo, gdzie jest.

Tomasz Nowak, ton@radomszczanska.pl

Z zabytkami bywa często tak, że ktoś je kradnie, ale nie w tym przypadku. Tę po prostu przy remoncie elewacji wywalono pewnie na śmieci. Brak zauważyła jedna z mieszkanek miasta i zaczęła drążyć temat. Sytuację ksiądz próbował ratować wieszając coś kunopodobnego, ale sprawa się wydała. Koniec końców skazano za to księdza, który jako proboszcz ma prawny obowiązek dbać o mienie parafii, w tym także o zabytki, na srogą karę 500 zł.

I to jest właśnie problem w naszej ochronie zabytków. Nawet gdyby to było 100 razy więcej, to zabytku by nie wróciło. Ale byłaby nauczka, że o zabytki trz......

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 84% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości