Imię dla ukraińskiej jednostki to symbol. Odpowiedzmy podobnym symbolem. Nie wiem, czy praktykuje się nazywanie czyimś imieniem przejść granicznych. Niech te na granicy z Ukrainą noszą nazwę „ofiar UPA”.
Tomasz Nowak, ton@radomszczanska.pl
„Zdradzeni o świcie”. Znowu! Tak usłyszałem w jakimś podcaście, w którym omawiano najgłośniejszą obecnie sprawę, czyli Ukraińców i UPA. Znowu polski naród został upokorzony, wbito mu nóż w serce i w plecy i zdradzono.
Nazwanie imieniem bohaterów UPA jakiejś elitarnej jednostki w Ukrainie jest elementem polityki, a w polityce reaguje się w odpowiedni sposób. Na pewno nie taką histerią jak u nas. Nie wiem, czy to wina tej przysłowiowej megalomanii narodowej czy może skrajnej naiwności, ale jesteśmy sobie sami winni.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 91% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze