Policjanci mówią, że to kwestia czasu. W końcu podpalacz da się nagrać jedną z kamer monitoringu. Popełni błąd, śledczy trafią na jakiś ślad, dodadzą dwa do dwóch i złapią piromana. A potem zapytają, dlaczego podpalał. Pewnie padnie jedna z trzech najczęstszych odpowiedzi. W gminie Wielgomłyny łapali podpalaczy już kilka razy
W gminie Wielgomłyny mieszkańcy chyba już się trochę przyzwyczaili, że co jakiś czas pojawia się podpalacz. Jeśli można się do tego przyzwyczaić. Do strachu, że w nocy ogień pojawi się właśnie w moim gospodarstwie.
Jak mówią policjanci, którzy szukają podpalaczy, to właśnie charakter gminy powoduje, że na tym terenie trzeba się za nimi uganiać. Bo i dużych gospodarstw sporo, i okazałych budynków. I odległości też spore, można coś podpalić tak, żeby nikt nie zauważył. Dodają, że inną kwestią jest to, że wciąż na wsi istnieje zasada, że policji to lepiej sprawcy nie pokazywać, chociaż się go zna. To pracy nie ułatwia.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 87% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze