Starsi radomszczanie bez trudu przypomną sobie jedną z klasycznych komedii Barei i kultową kwestię: „Ja jestem człowiek spokojny, ale do czasu, aż się zdenerwuję”. Tego dnia w sklepie ta filmowa scena sama stanęła mi przed oczami i od razu pomyślałam, jak niewiele potrzeba, żeby ludziom puściły nerwy. Wystarczyła chwila, jedno spięcie o obecność psa, żeby zwyczajne zakupy zmieniły się w nerwową wymianę zdań i niespodziewane starcie między ludźmi, którzy jeszcze moment wcześniej spokojnie chodzili między regałami.
Budzik dzwoni o 7.30, zwlekam się z łóżka, stawiam na nogi szybkim łykiem kawy, kilka minut przed lustrem, smycz w dłoń, Redii, boston terierrka przypięta i ruszamy do redakcji. Dla Redii to też „dzień roboczy”. W redakcji czeka na nią miska z jedzeniem oraz specjalnie przygotowany fotel, z mięciutkim kocykiem, na którym spędza większość godzin wyciągnięta jak królowa. Tylko od czasu do czasu zmienia bok, żeby przypadkiem się nie „odleżeć” od tego ciężkiego redakcyjnego etatu.
Chwilę po piętnastej pakujemy się z moją „przemęczoną” odpoczywaniem psinką i ruszamy w stronę domu. Po drodze mamy jeszcze stały punkt programu, wst......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 90% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze