Reklama

Niedasizm nasz codzienny, czyli sprytne wytłumaczenie, które od wielu lat zastępuje w tym mieście rozwiązania

Niedasizm. Znacie takie słowo? Szukam w sieci definicji. Po co? Żeby wytłumaczyć nim radomszczańską rzeczywistość. Bo do tego właśnie służy - usprawiedliwiania. Nie da się naprawić, nie da się polepszyć, nie da się znaleźć rozwiązania. A skoro się nie da, to po co drążyć? Brzmi znajomo?

Kiedy spojrzy się w roczniki Gazety, znaleźć tam można tematy, które wracają jak mantra. Pojawiają się co jakiś czas, czyli wszyscy te problemy dostrzegamy, bo czasem to właśnie Wy, Czytelnicy, nam o nich przypominacie.

My, dziennikarze, opisujemy je i pytamy odpowiednie urzędy i urzędników, co można zrobić? Oni coś odpowiadają, najczęściej, że to trudne, że skomplikowane, że nie ma pieniędzy, albo, że to wina kogoś innego. I już.

I tu na scenę, cały na biało, wkaracza niedasizm. Nie da się i już. Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobisz, że chciałoby się cytować klasyka.

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 91% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości