Wybrałem się na spotkanie do Urzędu Miasta w sprawie toru driftowego. Czy żałuję? Nie wiem, kilka ciekawych obserwacji odnotowałem. To spotkanie i rozmowa stron nie przyniosła żadnych wymiernych efektów, nikt nikogo nie przekonał.
Tomasz Nowak, ton@radomszczanska.pl
Oburzeni chcieli się wygadać, pokazać swoje niezadowolenie i determinację, co im się udało. Prezydent i inwestorzy byli tylko tłem, niemrawo próbowali przekonywać, że pomysł z torem jest dobry, że to same korzyści. Właściwie ich narracja to powtarzanie, że hałasu nie będzie. Bardzo nienaturalnie wypadały powtarzane po kilkakroć słowa Jarosława Ferenca, że on na wielu takich torach był, w kraju i zagranicą, i wszystko było z nimi w porządku.
Ludzi było sporo, ale mniej niż w podobnym spotkaniu dotyczącym spalarni śmieci. Ucz......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 83% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze