Albo usuniecie tekst „Szkolna farma z Alej Jana Pawła” z portalu oraz wszelkie informacje o nim z mediów społecznościowych, albo będziemy się domagać do najmniej 5 mln zł. I wytoczymy wam sprawy karne z paragrafu 212. Takie wezwanie dostaliśmy od opisywanych w tekście firm. To klasyczny SLAPP, czyli „strategiczne powództwa zmierzające do stłumienia debaty publicznej”. Chodzi o to, by przestraszyć redakcję i wywołać w dziennikarzach efekt mrożący
Tekst „Szkolna farma z Alej Jana Pawła” opublikowaliśmy w Gazecie Radomszczańskiej 29 sierpnia. Był dostępny w wydaniu papierowym oraz jest dostępny dla subskrybentów. Dotyczył w sumie dziesięciu firm zajmujących się edukacją dla dorosłych, zarejestrowanych w jednym lokalu w Radomsku, zarządzanych przez jedną osobę. Jak pisaliśmy, „wokół placówek kształcenia ustawicznego jest bardzo zły klimat. Media donoszą o kursach bez wartości albo takich, po których słuchacz nie jest dopuszczony do egzaminu państwowego, co często jest warunkiem pracy w zawodzie”. W lutym 2022 roku starostwo w Radomsku wydało komunikat ostrzegających przed placówkami prowadzącymi kursy zawodowe bez certyfikatów. Dlatego zajęliśmy się działalnością 10 firm zarejestrowanych w Radomsku. W tekście pokazaliśmy strukturę sieci i opisaliśmy jej działanie.
W ubiegłym tygodniu otrzymaliśmy dziesięć wezwań do „zaprzestania naruszania dóbr osobistych i usunięcia skutków naruszeń”. Firmy domagają się usunięcia tekstu z portalu i usunięcia informacji na Facebooku. Jeśli tego nie zrobimy, wystąpią o „wypłatę zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny (…) na poziomie nie niższym niż 500.000 zł” i odszkodowanie na zasadach ogólnych, dla każdej firmy osobno. To oznacza w sumie żądanie o 5 mln zł oraz olbrzymie koszty obsługi prawnej dla redakcji.
Tak właśnie wygląda SLAPP, czyli sądowe powództwa, które mają stłumić debatę publiczną.
SLAPP-y to pozwy bądź roszczenia wysuwane wobec dziennikarzy, redakcji, aktywistów za krytykę osób wpływowych czy nagłaśnianie nadużyć władzy. Mają ograniczyć debatę publiczną w sprawach istotnych społecznie, politycznie czy gospodarczo. W praktyce - tak przestraszyć dziennikarzy i kierownictwa redakcji, by przestały zajmować się tematem.
Zwykle roszczenia wysuwane wobec redakcji są absurdalnie wysokie i tak skonstruowane, by obsługa prawna była jak najdroższa. To ma utopić dziennikarzy w kosztach. Inicjatorzy SLAPP-u mają zwykle znacząco większe możliwości ekonomiczne bądź polityczne. Ta nierównowaga sił ma wywołać w dziennikarzach efekt mrożący, który powoduje, że realizują niefinansowe roszczenia, wycofują się z kontynuowania tematu i odpuszczają.
Problem dotyczy nie tylko Polski, choć u nas doświadczyły go mocno redakcje ogólnopolskie krytykujące działania rządu PiS. Jest powszechny także w Europie. Zauważyła to Unia Europejska i w kwietniu 2024 roku uchwaliła dyrektywę anty-SLAPP-ową, która ma ograniczyć takie działania. Polska musi ją wdrożyć i wprowadzić takie mechanizmy prawne, które im zapobiegną.
Materiał „Szkolna farma z Alej Jana Pawła” przygotowaliśmy i opublikowaliśmy zgodnie ze sztuką dziennikarską. Zweryfikowaliśmy informacje, dotarliśmy do bohaterów, przeanalizowaliśmy dokumenty, skonfrontowaliśmy informacje z urzędami i zarządzającymi, przedstawiliśmy kontekst.
Opisaliśmy fakty. Temat jest ważny społecznie. Roszczenie uznajemy za absurdalne. Liczymy się z tym, że firmy wystąpią do sądu z pozwami, by w ten sposób zamknąć nam usta. Wiemy, że ich zasoby finansowe są wielkie, a my jesteśmy małą redakcją lokalną. Ale będziemy szukać sposobów i sprzymierzeńców, by tę nierównowagę zniwelować.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Szczerze jestem zainteresowany czy firmy te są w stanie udowodnić winę dziennikarzy
Dokładnie, bo zmieniły się chyba przepisy, ale pamiętajmy że proces musi się odbyć, a to strata czasu i nerwów dla redakcji, a wyrok i tak wydaje niezawisły sędzia...
Szczerze jestem zainteresowany czy firmy te są w stanie udowodnić winę dziennikarzy
Dokładnie, bo zmieniły się chyba przepisy, ale pamiętajmy że proces musi się odbyć, a to strata czasu i nerwów dla redakcji, a wyrok i tak wydaje niezawisły sędzia...