Jak informuje dzisiaj Gazeta Wyborcza, we wtorek 8 kwietnia w Sądzie Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim rozpocznie się proces, jaki była ratowniczka wytoczyła placówce. Chodzi o mobbing.
Kobieta chce przywrócenia do pracy i wypłaty odszkodowania za straty poniesione w związku z mobbingiem, którego miała doznać. W jego wyniku doszło do rozstroju zdrowia fizycznego i psychicznego, jej kariera zawodowa i studia medyczne zostały przerwane.
Była ratowniczka opowiada gazecie, że w czerwcu 2023 roku zgłosiła dyrektorowi "niewłaściwe zachowania, które noszą znamiona prześladowania oraz wpływają negatywnie na jakość i bezpieczeństwo pracy".
W Szpitalnym Oddziale Ratunkowym pracowała od maja 2021 roku. Pracował tam także jej partner. Niewłaściwe zachowania jej przełożonej miały się zacząć rok później, w 2022 roku, kiedy przedłużono jej umowę o pracę. Były to różnego rodzaju komentarze o osobistej treści, a potem także plotki na jej temat.
Ratowniczka zaczęła nagrywać rozmowy. W końcu poszła na zwolnienie. Do pracy nie wróciła.
Została zwolniona, jej partner odszedł z pracy.
Sprawą zajmowała się Państwowa Inspekcja Pracy, uznała, że ratowniczka była najlepiej ocenianym pracownikiem, nie było wobec niej zastrzeżeń i uwag.
Dyrektor Piotr Kagankiewicz pytany przez dziennikarkę Wyborczej odpowiada, że w radomszczańskim szpitalu nie ma mobbigu, ten przypadek był sprawdzany, nic się nie potwierdziło.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze