Nasz Czytelnik przysyła nam zdjęcia drzew rosnących przy ulicy Częstochowskiej w Przedborzu. Jak podkreśla, pewnie nie będą rosły zbyt długo po tym, co z nimi zrobiono. - Umrą, a wtedy ktoś powie, że są niebezpieczne. I zostaną całkowicie wycięte.
Kilka tygodni temu informowaliśmy o pseudo pielęgnacji drzew w kilku miejscach w Radomsku. Ktoś bierze do ręki piłę i… tnie w połowie. Ze zdrowego drzewa zostaje sam pień. Drzewo choruje, usycha, próchnieje. Wtedy łatwo powiedzieć, że trzeba je usunąć dla bezpieczeństwa, żeby się na kogoś lub na coś nie przewróciło. I już jest miejsce do zaparkowania kolejnego samochodu.
Pan Przemysław podkreśla, że to po pierwsze ulica powiatowa, więc dyspozycję dokonania rzezi drzew musiał wydać ktoś ze starostwa. A po drugie, to strefa ochrony konserwatorskiej, więc na wszystkie prace trzeba mieć zgodę Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.
- Ciekawe, czy w ogóle o nią występowali? Bo nie sądzę, żeby konserwator powiedział im, spoko, zniszczcie wszystko co tam rośnie. A może taki jest cel? Żeby uschły? Niby się pielęgnuje, w rzeczywistości dewastuje, ale nowych drzew sę nie sadzi prawie wcale. A jak już coś się pojawi, to nie ma prawa urosnąć, bo jest rozjeżdżone autami, których kierowcy parkują jak i gdzie chcą.
Przedborzanin dodaje, że skoro bezkarnie można zatruć i ususzyć prawie 200-letnie dęby rosnące kiedyś na terenie parafii w tym mieście, to kto się będzie przejmować kilkudziesięcioletnią lipą.
- Jedni przychodzą i taką przycinką niszczą drzewa, drudzy, na zlecenie których jest to wykonywane, udają, że nie widzą co się dzieje, a trzeci, do których można zgłosić łamanie przepisów, zamiast ukarać, będą na wszelkie sposoby szukać usprawiedliwienia dla tych pierwszych dwóch.
O drzewa zapytaliśmy w Starostwie Powiatowym. Dlaczego je tak potraktowano? Kto na to pozwolił, kto wykonał i kto zapłacił? Czy była zgoda konserwatora? Czy o nią wystąpiono? A jeśli nie, to dlaczego?
Czekamy na odpowiedź.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze