Cytując klasyka Zenona z Gredel: „Jak do tego doszło? Nie wiem...” Może ambicje. Może poczucie osamotnienia. Może ucieczka do przodu. Może chęć ucięcia spekulacji i złapania oddechu. Może jakieś ultimatum. A może naciski ze strony PiS były już tak bardzo silne, że prezydent Ferenc zdecydował się na wstąpienie do Bezpartyjnych Samorządowców
Daniel Łuszczyn, felietony@radomszczanska.pl
A z mojego punktu widzenia to koniec, choćby tej udawanej, ale jednak apolityczności, i początek partyjnej polityki.
Jarosław Ferenc niby nie zadeklarował jasno przynależności politycznej. To wciąż taka trochę enigma motylka latającego z kwiatka na kwiatek. Teoretycznie wybrał mniejsze zło. Ruch społeczny tworzony w większości przez samorządowców pragnących „normalnej Polski”. Ale jakby pogrzebać głębiej… Politycy PiS nawet nie ukrywają sympatii do tego samorządowego ruchu. Bardzo liczą na to, że dzięki nim „rozbiją” elektorat antypisowski w dużych i średnich ......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 86% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bezpartyjny a apolityczny to nie są synonimy. Prezydent miasta może być bezpartyjny, natomiast nie może być apolityczny, Wioletta Pal chciała być apolityczna i co z tego wyszło? Pocałunek śmierci od Ciacha! Nie da się ani "wszystkich" popierać ani być popieranym przez wszystkich. A założę się, że po najbliższej kampanii wyborczej, jak bańka mydlana pęknie też mit bezpartyjnej Wioletty Pal. Jej sympatie polityczne są dla mnie jasne i podczas kampanii całkowicie wypłyną. Ale do rzeczy. Prezydent to polityk a polityk nie może być apolityczny. Niestety. Logika się kłania. Nie wiem, czy Ferenc pcha się na Wiejską - nie założyłbym się z nikim o to, ze ma takie plany, ale ja nie postrzegam go w żadnym wypadku, jako człowieka PiS. Nikt go tak nie postrzega, natomiast takie hasła wznoszą (choć sami w nie bynajmniej nie wierzą) ludzie związani ze "zdradzoną" przez prezydenta Platformą Obywatelską. Póki był w koalicji z nimi, jakoś nikt mu partyjności nie wypominał. Zmienił sojusze - od razu przyklejają etykietkę "pisiora".
Bezpartyjny a apolityczny to nie są synonimy. Prezydent miasta może być bezpartyjny, natomiast nie może być apolityczny, Wioletta Pal chciała być apolityczna i co z tego wyszło? Pocałunek śmierci od Ciacha! Nie da się ani "wszystkich" popierać ani być popieranym przez wszystkich. A założę się, że po najbliższej kampanii wyborczej, jak bańka mydlana pęknie też mit bezpartyjnej Wioletty Pal. Jej sympatie polityczne są dla mnie jasne i podczas kampanii całkowicie wypłyną. Ale do rzeczy. Prezydent to polityk a polityk nie może być apolityczny. Niestety. Logika się kłania. Nie wiem, czy Ferenc pcha się na Wiejską - nie założyłbym się z nikim o to, ze ma takie plany, ale ja nie postrzegam go w żadnym wypadku, jako człowieka PiS. Nikt go tak nie postrzega, natomiast takie hasła wznoszą (choć sami w nie bynajmniej nie wierzą) ludzie związani ze "zdradzoną" przez prezydenta Platformą Obywatelską. Póki był w koalicji z nimi, jakoś nikt mu partyjności nie wypominał. Zmienił sojusze - od razu przyklejają etykietkę "pisiora".