Pewnie nie jestem jedynym, któremu ręce opadły po tym, jak w okresie świąteczno-noworocznym usłyszałem dwie wypowiedzi. Dwóch różnych panów. Z dwóch różnych stron sceny politycznej. O dwóch zupełnie innych zdarzeniach. Ale one chyba, niestety, zwiastują jak będzie wyglądać nie tylko poziom debaty politycznej, ale i nasze życie publiczne. Nie stawiam znaku równości między Bodnarem i Pietrzakiem (a o nich mowa), bo tego zrobić nie można, ale obaj panowie pokazali, że przed nami bardzo trudny czas. Strach się bać tego, co może nam przynieść 2024 rok.
Legendarny pieśniarz, Jan Pietrzak, chyba przerósł sam siebie. Znany jest z zaskakujących wypowiedzi od dawna. Ale, o ile o innych można było powiedzieć, że są kontrowersyjne, dyskusyjne czy przesadzone, to tym razem tak łagodnie w ocenie być nie może. Słowa, jakie padły z jego ust na antenie telewizji Republika, były ksenofobiczne, aroganckie, agresywne i po prostu skandaliczne. Żaden kontekst rozmowy tej oceny nie może złagodzić. Mówienie o tym, że dla imigrantów mamy baraki w Auschwitz, Majdanku, Treblince, w Stutthofie - jest poniżej godności człowieka. Nawet jeśli jest się przeciw samemu mechanizmowi unijnej relokacji. Nawet jeśli
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 81% tekstu do przeczytania.Płatny dostęp do treści
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze